Strona powstała i jest utrzymywana na serwerze dzięki firmie MakNet

Nasi partnerzy:

 

 

  

Informator dla rodziców

 

Na stronie tej znaleźć można informacje o imprezach integracyjno-rekreacyjnych organizowanych przez nasze Stowarzyszenie.

Pierwszy Integracyjny Piknik w Borowicach - 12 czerwca 2004 r.

Podczas zebrania założycielskiego w dniu 3 maja 2004 roku członkowie nowopowstałego Jeleniogórskiego Stowarzyszenia Rodzin i Przyjaciół Dzieci z Zespołem Downa postanowili, że w oczekiwaniu na rejestrację Stowarzyszenia spotkają się na pikniku integracyjnym w Borowicach. Datę pikniku ustalono na 12 czerwca 2004 r. W sobotę, 12 czerwca o godzinie 11.00 rozpoczęło się borowickie spotkanie. Pogoda nas nie rozpieszczała, ranek był deszczowy, później na zmianę był deszcz, słońce i różnice temperatur o kilka stopni. Na potwierdzonych 48 uczestników do Borowic przybyło 41 osób, w tym 26 dzieci.

Wielkie podziękowania należą się tutaj właścicielom Ośrodka Wypoczynkowego SKALNIK Państwu Dorocie i Krzysztofowi Kwiecień oraz ich córce Katarzynie, którzy wierząc w poprawę pogody przygotowali ognisko, grilla i pięknie przybrany olbrzymi stół pod parasolem, gdzie przygotowano jedzenie, napoje i różne smakołyki. Widząc tak wspaniale przygotowane miejsce na piknik stwierdziliśmy, że pogoda musi się podporządkować. I rzeczywiście, pokazało się zaraz słońce, zaczęli przyjeżdżać pierwsi piknikowicze. Około 11.30 popadało i to porządnie, ale to akurat nam tylko pomogło, gdyż w tym czasie w kawiarni załatwiliśmy wszystkie sprawy oficjalne, parę osób wypełniło deklaracje o przyjęcie do Stowarzyszenia itp. sprawy organizacyjne.

Przed 12.00 zajechała wspaniała bryczka z OW ŁOKIETEK W Borowicach i tu podziękowania Panu Jerzemu Jaroszewskiemu za nieodpłatne wypożyczenie bryczki i zaproszenie na jazdę wierzchem na następnym pikniku (dwa dni temu klacz się oźrebiła i była dzisiaj jeszcze wystraszona i słaba). Dzieci miały wspaniałą przejażdżkę bryczką po Borowicach, a w tym czasie aura się poddała, wyszło słońce, natychmiast zrobiło się bardzo ciepło i mogliśmy usiąść przy przygotowanych stołach. Dzieci piekły kiełbaski przy ognisku, na grillu piekły się smaczne kąski. Piekarnia S.G. Tymoczko A.E. Szczyrbak z Cieplic przekazała ciasta, ciastka i pieczywo. Dzieciarnia bawiła się na huśtawkach, karuzelach i innych przyrządach, zwiedzała teren, ganiała, śmiała się, grała w piłkę plażową i czego tylko dusza zapragnie, a rodzice mogli się poznać i porozmawiać.

W takich nastrojach pięć godzin prędko minęło i postanowiliśmy, że takie wspólne spotkania całych rodzin - nie tylko w Borowicach będą na pewno kontynuowane.

zobacz galerię

powrót

Drugi Integracyjny piknik "Pieczenie ziemniaka w Borowicach"

Zachęceni udanym czerwcowym spotkaniem rodzin w Borowicach członkowie Jeleniogórskiego Stowarzyszenia Rodzin i Przyjaciół Dzieci z Zespołem Downa podczas uroczystego zebrania w dniu 3 września 2004 roku zdecydowali, że w dniach 18 -19 września odbędzie się tam dwudniowe rodzinne spotkanie pod hasłem "Pieczenie ziemniaka w Borowicach". Tym razem aura obeszła się z nami łaskawie. Spotkaniom towarzyszyła piękna, słoneczna pogoda, czyste, górskie powietrze i atmosfera przyjaźni i miłości. W pierwszym dniu do OW SKALNIK w Borowicach przyjechało 46 osób, w tym 30 dzieci. Tym razem byli też zaproszeni goście - rehabilitanci - Pani Agnieszka Maląg i Pan Jerzy Stańczyk, oraz dr Andrzej Zygmunt z Wrocławia. Nie dojechał z przyczyn osobistych właściciel TV DAMI Pan Maciej Wachowicz oraz z przyczyn służbowych Państwo Wojczyszyn - właściciele restauracji ARKADIA w Jeleniej Górze.

Spotkanie odbywało się pod hasłem "Pieczenie ziemniaka w Borowicach", ale nie tylko ziemniaki tam były. W pierwszym dniu przy pięknej pogodzie było ognisko, grill, różne łakocie - nie tylko dla dzieci - oraz plener artystyczny dla małych plastyków. Jak zwykle piknikowy stół zapełnił się różnymi pysznościami w dużej części przekazanymi nieodpłatnie przez sprawdzonych przyjaciół takich, jak hurtownie spożywcze DUET i MURAKUN, piekarnię Tymoczko - Szczyrbak z Jeleniej Góry Cieplic, a przepyszne potrawy z grilla przyrządzała i serwowała nam osobiście właścicielka OW SKALNIK Pani Dorota Kwiecień. Bryczką udostępnioną przez Pana Jerzego Jaroszewskiego z OW ŁOKIETEK w Borowicach, ciągniętą przez konia użyczonego przez Bogusława Piotrowskiego z Borowic powoził sprawdzony wcześniej wielki przyjaciel dzieci, ludowy artysta rzeźbiarz Jerzy Nieradka, który zabawiał też dzieci opowieściami o duchu gór.

Pan Jerzy Stańczyk przyjechał na rowerze prosto z zawodów w Przesiece, w których startował jako zawodnik. W rozmowach z rodzicami przekazał wiele cennych uwag dotyczących rehabilitacji naszych dzieci i zadeklarował pomoc w postaci spotkań informacyjnych i konkretnych porad na zebraniach oraz w mającym powstać w Borowicach Ośrodku Szkoleniowo-Rehabilitacyjnym dla dzieci specjalnej troski. Na piknik przybyli redaktorzy Muzycznego Radia Jelenia Góra 105,8, 106,7 FM, którzy nagrywali relację ze spotkania. Były wywiady z Prezesem, z dr Andrzejem Zygmuntem na temat planów otwarcia ośrodka rehabilitacyjno-szkoleniowego, z uczestnikami spotkania - dorosłymi i dziećmi.

Dzieci bawiły się na huśtawkach, karuzelach, piaskownicach, ganiały się z kurami i perliczkami, wędrowały po górskiej łące. Na przywiezionych przez przewodniczącego Komisji Rewizyjnej Pana Krzysztofa Muraszko z Jawora arkuszach brystolu dzieci tworzyły piękne rysunki, kwiaty, domy, zwierzątka. Z Jawora dotarł też 37 numer Nowej Gazety Jaworskiej, w której zamieszczono ciepły w swojej wymowie artykuł pt "Prawdziwa miłość" przybliżający czytelnikom działalność naszego Stowarzyszenia.

Gdy w ognisku uzbierało się dużo żaru w popiół powędrował niemal worek ziemniaków. W oczekiwaniu na efekt dzieci i rodzice bawili się wspaniale, wymieniano doświadczenia, rozmawiano o różnych różnościach, wspominaliśmy poprzedni piknik, były też już plany na zimowe spotkania. Oczywiście wszystko dokumentowano na zdjęciach.

Słońce schodziło coraz niżej, robiło się chłodno, więc grupki przemieszczały się coraz wyżej tam, gdzie jeszcze słonko grzało. Wreszcie smakowity zapach z ogniska obwieścił, że można zacząć degustację hasła naszego spotkania. Ziemniaki upiekły się wyśmienicie, wyśmienicie wyglądały też czarne buziaki naszych pociech (a i poniektórych mam także).Około godziny 19.00 przenieśliśmy się do kawiarni DOROTKA, część rodzin wróciła do domu, część nocowała w OW SKALNIK. W kawiarni kontynuowano spotkanie rodziców, no i tych dzieci, które nie tak łatwo dają się o tej porze ukołysać do snu. Była gitara, wspólne śpiewanie. Czas płynął szybko i pora była do snu.

Na drugi dzień niespodziankę przygotował właściciel OW ŁOKIETEK w Borowicach Jerzy Jaroszewski. Zaprosił on mianowicie wszystkich uczestników pikniku na teren ośrodka, gdzie czekały już osiodłane dwie piękne klacze, przygotowane były dżokejskie nakrycia głowy i każdy mógł przejechać w siodle wokół dużej łąki, a raczej górskiej polany. Konie były prowadzone za uzdę, a kto się nie bał, mógł powozić sam. Wielka była to atrakcja, nie tylko dla dzieci. Niektóre z nich jechały parę razy, zabawa była przednia.

Po atrakcjach konnych przejażdżek wróciliśmy na teren OW SKALNIK, gdzie na placu zabaw na tyłach ośrodka zorganizowano spotkanie przy grillu, słodkościach, kawie i sokach. Kto chciał poszedł do lasu na grzyby, a tych w Borowicach nie brakowało. Były spacery po Borowicach i okolicznych lasach, nawet górskie wyprawy na Słonecznik (samotna skała na głównym grzbiecie Karkonoszy).

Po obiedzie uczestnicy spotkania z żalem zaczęli wyjeżdżać z Borowic, obiecując sobie jak najszybsze ponowne spotkanie.

zobacz galerię

 

powrót

Trzeci integracyjny Piknik w Borowicach


        W dniach 18 i 19 czerwca 2005 r. w Borowicach na terenie OW SKALNIK
oraz   OW ŁOKIETEK odbyło się III Integracyjne Spotkanie Jeleniogórskiego Stowarzyszenia Rodzin i Przyjaciół Dzieci z Zespołem Downa pod hasłem „Piknik w Borowicach”.

Poranna pogoda w sobotę nie napawała optymizmem. W nocy z piątku na sobotę przeszła nad kotliną jeleniogórską gwałtowna ulewa. Rano, jeszcze o 8.00, nad miastem i nad górami przewalały się ciężkie, gęste chmury, ale widać było też błękitne niebo i słońce. Trochę otuchy dodał nadany po godzinie 8.00 w Muzycznym Radiu Jelenia Góra komunikat pogodowy GOPR: „pułap chmur coraz wyższy, widać już Kopę i Śnieżne Kotły, ciśnienie wzrasta, silny wiatr rozwiewa chmury, przewidywana słoneczna i ciepła pogoda”.
Krótko po godzinie 9.00, jadąc z ostatnimi zakupami do Borowic widzieliśmy, jak z minuty na minutę rośnie przejrzystość powietrza i znikają chmury - nad górami było już czyściutko.

Początek spotkania planowany był na godzinę 12.00. W międzyczasie nasi gospodarze z OW SKALNIK Państwo Dorota, Katarzyna i Krzysztof Kwiecień przygotowali miejsce spotkania w ogródku obok ośrodka, przybrano i zastawiono stoły, pojawiły się dekoracyjne balony, rozpalono grill. Na stołach znalazły się przeróżne smakowitości, w dużej części przekazane nieodpłatnie przez sprawdzonych przyjaciół: Piekarnię S.G. Tymoczko - A.E. Szczyrbak z Cieplic i Hurtownię MURAKUN z Jeleniej Góry. Było tam wszelakie pieczywo, ciastka i ciasteczka, ogromne, świeżutkie truskawki, słodycze, napoje, paluszki itp. Wspaniałości na grillu przygotowywała osobiście Pani Dorotka - pyszności, palce lizać.

Z zaproszonych gości przyjechali: praktycy z zakresu pedagogiki specjalnej Panie Joanna Chowaniec i Magdalena Wittenbeck z Jawora, specjalista rehabilitacji Pan Jerzy Stańczyk, który ot tak dla relaksu przyjechał z Janowic Wielkich rowerem (proponuję popatrzeć na mapę, ale zwrócić uwagę na poziomice i różnicę wysokości) oraz docent (gratulujemy awansu) Andrzej Zygmunt z Wrocławia, który od początku wspiera działania naszego Stowarzyszenia. Panie z Jawora opowiadały o prowadzonych przez siebie w Jaworze zajęciach świetlicowych dla dzieci z różnymi schorzeniami. Pan Jerzy Stańczyk odpowiadał na szereg pytań dotyczących różnych metod rehabilitacji i rozwiewał pojawiające się wątpliwości, zadeklarował też współpracę ze Stowarzyszeniem przy podejmowanych wszelkich działaniach z zakresu rehabilitacji. Docent Andrzej Zygmunt mówił o trudnościach, z jakimi boryka się przy załatwianiu dotacji do remontu budynku poszkolnego, w którym ma powstać ośrodek szkoleniowo rehabilitacyjny.


Około godziny 13.00 pierwsza z atrakcji:

Wspaniałą bryczką użyczoną przez Pana Jerzego Jaroszewskiego z OW ŁOKIETEK powoził tym razem kolejny przyjaciel dzieci z Borowic Pan Marek Gruszecki. Przejażdżki bryczką po Borowicach stały się już tradycją naszych spotkań i trudno sobie bez nich te spotkania wyobrazić. Radości było co niemiara, każdy jechał przynajmniej raz.

Obok ogródka, gdzie siedzieliśmy przy piknikowych stołach jest plac zabaw dla dzieci, a na nim przeróżne huśtawki, piaskownica, karuzela, tuż obok płynie potok z krystalicznie czystą wodą. Jedną z atrakcji dla dzieci było siedzenie na mostku, moczenie nóg w górskim potoku i spławianie podskubywanych z dekoracji balonów. Dzieci słuchały, a także śpiewały piosenki przy akompaniamencie gitary Prezesa. Trudno wymienić wszystkie pomysły naszych milusińskich, bo było ich mnóstwo.

O godzinie 14.00 Do Borowic dojechała ze Świecia k/Leśnej rodzina z 11-miesięczną Dominisią, która momentalnie znalazła się w centrum zainteresowania wszystkich obecnych. Okrzyknęliśmy ją maskotką naszego spotkania. Cały czas uśmiechała się do wszystkich, cudownie gaworzyła, ładnie siedziała sobie na trawie, a najlepiej u Mamy na kolanach. Pociechy było też trochę, jak Michaszek zajadał pieczyste, a mała Agnieszka z Wlenia usiadła obok niego i zaczęła go podkarmiać słonymi paluszkami, wycierać mu buzię, a w końcu na zmianę nadstawiali buziaki po porcję mięska z widelca.

Tymczasem starsze dzieci tworzyły piękne rysunki i malowidła na Plenerze Młodych Artystów - to atrakcja przygotowana przez rodzinę Państwa Muraszko z Jawora. Czego tam nie było: kwiaty, drzewa, zwierzątka (niektóre z szablonów), nawet - o zgrozo - sceny batalistyczne z wojny. W międzyczasie przybył redaktor z Muzycznego Radia Jelenia Góra 105,8, 106,7 FM celem nagrania relacji z naszego spotkania. Przeprowadził wywiad z Prezesem, z Panią Chowaniec i z niektórymi rodzicami. Materiał wyemitowany został w poniedziałek, 20 czerwca 2005 r. w raporcie regionalnym.

Czas mijał szybko, około godziny 17.00 zaczęli niektórzy wyjeżdżać, około godziny 19.00 zakończyliśmy pierwszy dzień pikniku.. Na kameralne, wieczorne spotkanie w kawiarni DOROTKA w OW SKALNIK przyjechał z żoną właściciel OW ŁOKIETEK Pan Jerzy Jaroszewski. Była oczywiście gitara i wspólne śpiewanie. Było też zaproszenie uczestników pikniku na godzinę 12.00 w niedzielę na jazdę konną w OW ŁOKIETEK.

W niedzielę o godzinie 12.00 do OW ŁOKIETEK przyjechało kilka kolejnych rodzin. Jedni jeździli wierzchem wokół górskiej polany, inni w tym czasie korzystali z placu zabaw lub spacerowali po okolicy. Podziwialiśmy też dwutygodniowego źrebaczka. Kiedy już wszyscy najeździli się do woli, zjechaliśmy do OW SKALNIK. Wcześniej Pan Jerzy Jaroszewski zaprosił do odwiedzania ośrodka nie tylko przy okazji pikników.

Na terenie OW SKALNIK ponownie był grill, zabawy na placu zabaw, rozmowy, opowieści o różnych bardziej lub mniej dziwnych przypadkach związanych z wychowywaniem naszych dzieci. Jedna z rodzin przywiozła na grill własne wyroby masarskie - nawet najbardziej najedzony skusił się choćby na jedną porcję. Z niekłamanym żalem rozjeżdżaliśmy się w niedzielę około 18.00. Pociechą było to, że zaraz po przerwie wakacyjnej spotkamy się wszyscy w Borowicach na IV Spotkaniu Integracyjnym pod hasłem „Znowu pieczemy ziemniaka w Borowicach”.

Na koniec jeszcze mała refleksja: cieszy nas to, że podczas zabaw uczestniczy w nich coraz więcej dzieci miejscowych, z Borowic. Bawią się razem wspaniale i nie widać tu żadnych uprzedzeń ani przygadywań, nie przeszkadza im to, że ośmiolatek nie mówi, lub któreś dziecko słabo chodzi, czy nie biega.
Kolejne potwierdzenie na to, by tolerancji uczyć się od dzieci.


Jeszcze raz dziękujemy Wszystkim, którzy przyczynili się do zorganizowania tego wspaniałego spotkania Rodzin dzieci z zD

zobacz galerię
posłuchaj relacji

powrót

 

Czwarty Piknik „Pieczenie ziemniaka w Borowicach”

      W dniach 10 i 11 września 2005 roku na terenach OW SKALNIK i OW ŁOKIETEK odbył się IV Integracyjny Piknik Rodzin i Przyjaciół Dzieci z Zespołem Downa pod hasłem "Pieczemy ziemniaka w Borowicach".

Borowickie spotkania członków naszego Stowarzyszenia stały się już tradycją. Tym razem udział zadeklarowało ponad 70 osób. Prognozy nie były najlepsze. Zapowiadano burze i opady deszczu na sobotę i niedzielę. Zaprzyjaźniony góral ostrzegał: „Muski tnom na dysc, ale jok z górolem załatwis, to sie z Ponem Bóckiem pogado i dysc sie psesunie”.

Tym razem jednak także aura obeszła się z nami łaskawie. Chmury kłębiły się po czeskiej stronie, nieciekawie to wyglądało.

Pierwsi uczestnicy zaczęli zjeżdżać się od 10.00. Autobus przed 11.00 był wypełniony oczywiście naszymi dziećmi i ich rodzinami. Udało się zorganizować sprawny transport na miejsce spotkania - tu dzięki Panu Bogdanowi Piotrowskiemu z Baru BOGDANKA w Borowicach za użyczenie samochodu osobowego.
Na miejscu czekał już przygotowany, udekorowany piknikowy stół, płonęło ognisko, na stole jak zwykle, przeróżne smakołyki, ciasta i słodkie pieczywa przekazane przez sprawdzonych przyjaciół piekarnię Tymoczko - Szczyrbak w Jeleniej Górze - Cieplicach. Przy stole stał sobie spokojnie duży kosz wypełniony przygotowanymi specjalnie ziemniakami - w końcu miało to być "Pieczenie ziemniaka".
Przy grillu stanęła właścicielka OW SKALNIK Pani Dorota Kwiecień, która jak zwykle w profesjonalny sposób przyrządziła mięsne smakołyki. Towarzystwo zasiadło przy stołach, dziatwa bawiła się, grała, ganiała perliczki, co niektórzy taplali się w górskim potoku, a wszyscy przednio się bawili.
Po raz pierwszy na nasze spotkanie przyjechał Tato z 6-cio miesięcznym Marcelem z zD z podjeleniogórskiej Łomnicy. Ale było: wszyscy uczestnicy wylegli, by podziwiać uroczego Marcelka, który ledwie się obudził, a  już obdarzył zgromadzonych najpiękniejszym uśmiechem świata.
Szybko płynął czas podczas degustacji grillowych przysmaków, rozmów, zabaw dzieci, spotkań, wymiany doświadczeń i najzwyklejszych pogaduszek.

Około godziny 15.00 stała atrakcja naszych spotkań: przed OW SKALNIK zajechała bryczka użyczona przez Pana Jerzego Jaroszewskiego z OW ŁOKIETEK, powożona przez Pana Marka Gruszeckiego z Borowic. Każdy co najmniej raz pojechał bryczką przez urocze jesienią Borowice, radości było co niemiara

W międzyczasie w ogniskowy popiół powędrowały przygotowane ziemniaki, po pewnym czasie smakowity zapach obwieścił, że chyba są już dobre. W okrutnym upale trzech odważnych rozgarniało popiół i wyciągało gotowe hasło naszego spotkania. Dzieci bawiły się na huśtawkach i karuzelach, grały w piłkę i kometkę, rysowały piękne pejzaże, ale wyczuwało się, że wszyscy oczekują na zapowiedzianą
niespodziankę...
I tylko
Prezes wiedział, że zachwiały się fundamenty niespodzianki i miała zostać już odwołana. Zbliżała się już godzina 17.00 W pewnym momencie na teren spotkania wjechał szary Golf, z którego wysiadł niepozorny człowiek, zagadał chwilę z Prezesem, wsiedli do samochodu i zniknęli.
Po kilku minutach wrócili i po uśmiechniętej minie Prezesa wszyscy odgadli, że zaraz COŚ będzie.
Prośba o chwilę ciszy. Prezes pokazał czarny futerał, z którego wyjął piękną, nowiutką gitarę.
Był to instrument zakupiony przez właściciela TV DAMI Pana Macieja Wachowicza i przekazany jako darowizna rzeczowa na potrzeby Stowarzyszenia. Wszystko było już jasne.

W szybkim tempie przed zebranymi zainstalował się zespół instrumentalno-wokalny MINI DUO.
Zespół zaprezentował program popularny, w którym znalazły się obok przyśpiewek góralskich pozycje z klasyki polskiej muzyki rozrywkowej i oczywiście piosenki dla dzieci. Efekt przeszedł najśmielsze oczekiwania. Brawom i bisom nie było końca.

Nie byłoby, gdyby nie fakt, że góral załatwił przesunięcie "dyscu" tylko o parę godzin. Na grających i słuchających spadły pierwsze krople ciepłego, letniego deszczu. No, ale takie niespodzianki nie są zaskoczeniem dla organizatorów. Błyskawicznie przeniesiono wszystko ze stołu do pobliskiej kawiarni DOROTKA, gdzie kontynuowano rozpoczętą wcześniej zabawę.

Ponieważ wszystkie atrakcje plenerowe zostały zakończone i tak lada chwila przenieślibyśmy się właśnie tam. Po prostu, dzięki wstawiennictwu zaprzyjaźnionego górala "dysc" spadł wtedy, kiedy już mu było wolno.

W kawiarni kolejna gratka - śpiewanie przy akompaniamencie dwóch gitar, wspaniałe tańce dzieci i dorosłych (gwiazdą wieczoru była niewątpliwie Marlenka (zD), mistrzowsko tańcząca Macarenę, którą na życzenie gości puszczano chyba z 5 razy). Olbrzymie brawa zebrała też przeurocza Jagódka naszej Alicji, która przy akompaniamencie gitary Prezesa zaśpiewała swoją wersję piosenki "Pat i Kot".
W międzyczasie nad Borowicami przeszła gwałtowna, górska burza, która spowodowała m.in. uszkodzenia instalacji telefonicznych. Po dwóch godzinach ściana wody znikła - deszcz jak spadł, tak przestał nagle

 Niedziela powitała nas piękną, słoneczną pogodą, ciepłem i wspaniałym, orzeźwiającym powietrzem.
Tym razem zaproszenie na jazdę konną do OW ŁOKIETEK opiewało na wczesną godzinę, 8.30, a to z powodu wyjazdu właściciela do stolicy. Stawiły się wszystkie rodziny nocujące w Borowicach, przyjechały też rodziny z dziećmi z Jeleniej Góry.                                                                                                                        Po kilkakrotnej przejażdżce wokół górskiej polany wróciliśmy do OW SKALNIK, gdzie przy grillu i zabawach spędziliśmy cale niedzielne popołudnie.

 Przed wyjazdem solennie przyrzekliśmy sobie, że już w tym roku koniecznie organizujemy pierwszą imprezę zimową.

zobacz galerię

powrót

Piąty integracyjny Piknik w Borowicach

            Zapowiadane na mijający weekend ulewy, silne wiatry, burze nie zraziły organizatorów Piątego Spotkania Integracyjnego członków Jeleniogórskiego Stowarzyszenia Rodzin i Przyjaciół Dzieci z Zespołem Downa i ich rodzin, które pod hasłem „Powitanie Lata” odbyło się w dniach 17 i 18 czerwca 2006 roku w podjeleniogórskich Borowicach.

            Nie zraziły, ale nieco nastraszyły.

            Po zakończeniu przygotowań i przewiezieniu do Borowic wszelkich niezbędnych rzeczy, materiałów, aprowizacji, po ostatecznych uzgodnieniach spoglądaliśmy w piątek w niebo z wielkim niepokojem. Ciężkie chmury zbierały się nad Karkonoszami przez cały dzień. Prognozy telewizyjne były wręcz przerażające: akurat w sobotę i niedzielę przez Polskę przejdzie front atmosferyczny z silnymi burzami i obfitymi opadami deszczu oraz bardzo silnymi wiatrami. Padać zaczęło w piątek wieczorem, była też burza, ale stosunkowo słaba. O piątej rano w sobotę obudziła nas kolejna burza, deszcz padał do 8.00.
Ponieważ ustalamy, jak zwykle, że spotykamy się bez względu na pogodę kontynuowaliśmy przygotowania na miejscu.

            Już podczas dekoracji piknikowych stołów zza chmur wyjrzało słońce, początkowo nieśmiało, a po chwili rozchmurzyło się - jak to w górach - znienacka. Temperatura momentalnie podniosła się do ponad 25 stopni, Wybierający się na spotkanie uczestnicy z oddalonych bardziej miejscowości telefonicznie upewniali się, czy piknik nie został odwołany i z niedowierzaniem słuchali naszych informacji o słonecznych i upalnych Borowicach: wszędzie padało, mocniej, lub słabiej.

            Wprawdzie zawsze mamy przygotowany alternatywny program spotkania na wypadek opadów, ale wszyscy wiedzą, że największe atrakcje mamy właśnie w plenerze: bryczka, ognisko, grill, jazda konna...


            Pierwsza w Borowicach zameldowała się nasza Natalka z Mamą przywożąc na dobry początek smakowite, czerwcowe truskawki. Przed południem zaczęli zjeżdżać się kolejni uczestnicy, czasami wjeżdżając do Borowic z bardzo dziwnych kierunków (pora chyba na mapkę dojazdu na stronie internetowej Stowarzyszenia).


           
O 11.30 przed OW SKALNIK zajechała znana wszystkim bryczka, ale jakże odmieniona: po remoncie, z pięknym, składanym dachem i nowymi siedzeniami, a powoził nie kto inny, jak właściciel OW ŁOKIETEK Pan Jerzy Jaroszewski we własnej osobie. Jednorazowo zabierał 5 dzieci i 1 osobę dorosłą. Trasa przejazdu też była inna, niż zwykle i obejmowała niemal pół Borowic.

            W międzyczasie Pani Dorotka Kwiecień zaczęła przy grillu piec swoje mięsne przysmaki, na przybywających wciąż gości czekał pięknie udekorowany, piknikowy stół, świeżutkie truskawki, pyszne bułeczki ufundowane tradycyjnie wraz z pieczywem przez cieplicką piekarnię Tymoczko - Szczyrbak, różne napoje, słodycze i czego tylko dusza zapragnie.
Kiedy już wszyscy przewiezieni zostali bryczką zaczął się prawdziwy piknik, nad naszymi głowami przelewały się ciężkie chmury, ale było ciepło i nie padało, chociaż od czasu do czasu słychać było pomruki z oddali, wskazujące na to, że gdzieś te burze są.
Na łące, która pięknie obeschła dzieci grały w piłkę, skakały na skakankach, biegały, bawiły się na huśtawkach i karuzelach, jednym słowem wspaniała zabawa. Około 14.00 rozpaliliśmy ognisko, które dodało uroku i barwy naszemu spotkaniu.


           
W 5 Pikniku uczestniczyło ponad 60 osób. Z zaproszonych gości przybyła Pani
Dorota Królikowska - nasza muzykoterapeutka z rodziną i docent Andrzej Zygmunt z Wrocławia - gratulacje z okazji narodzin syna Panie Andrzeju.. Nie mogli przyjechać, mimo wcześniejszego potwierdzenia swego udziału: właściciel TV DAMI Pan Maciej Wachowicz oraz dyrektor Muzycznego Radia Pan Darek Maląg, jak również Pan Jerzy Stańczyk - specjalista rehabilitacji.

            Muzyczne Radio było jednak na naszym spotkaniu reprezentowane przez reportera Pana Marka Komorowskiego, który nagrał materiał dotyczący naszych borowickich spotkań oraz zajęć z muzykoterapii. Reportaż wyemitowany został w dniu 19 czerwca 2006 r. o godz. 9.30 w raporcie regionalnym Muzycznego Radia.


            Na piknikowym stole zainstalowaliśmy tym razem radioodtwarzacz, z którego popłynęły dźwięki piosenek Misia i Margolci. Następnie Pani Dorota Królikowska wyciągnęła dzieciarnię na trawę, gdzie zaczęły się wspólne tańce i śpiewanie.

            Czas mijał szybko, wśród uczestników krążyła wiadomość o planowanej niespodziance, wiadomo też było, że uzależniona jest od pogody, a chmur nad nami nie brakowało.
           
Około godziny 17.40 od strony Karpacza zaczęły docierać pomruki, jakby nadchodzącej nawałnicy, z minuty na minutę coraz głośniejsze. Czyżby koniec zabawy? Nic bardziej mylnego: na piknikowy teren z gracją i fasonem zajechało siedem wspaniałych, ciężkich  motocykli: Harley Davidson, Suzuki, Kawasaki, nawet nasz rodzimy Junak się tam znalazł. Z pojazdów zsiadła grupa ubranych na czarno motocyklistów, jedna z przybyłych pań trzymała w ręce olbrzymią torbę z przeróżnymi smakołykami dla naszych dzieciaczków. Zaczęło się wielkie oglądanie, fotografowanie, przymierzanie się do kierownicy, dzieci ubierały motocyklowe akcesoria, udawały jazdę wyścigową, a te błyski w ich oczach i niewypowiedziana radość, to trzeba było zobaczyć. Zresztą, niejednemu dorosłemu oczy zaświeciły się do tych cacek motoryzacyjnych, a w międzyczasie dojechały jeszcze trzy maszyny.

            Po poczęstunku okazało się, że to nie koniec atrakcji przygotowanych przez jeleniogórską grupę motocyklistów: Dwa najcięższe motocykle wyjechały przed bramę i każde chętne dziecko zostało przewiezione przez Borowice.

Nie trzeba chyba przy tym wspominać, że cała okolica zeszła się podziwiać pokaz motocykli.
Pierwsza oczywiście jechała Natalka, której, tak jak i Kubusia wszędzie było pełno.
Późna była już godzina, kiedy wszyscy już pojeździli, motocykliści uformowali kolumnę marszową do wyjazdu. Przegazowywane, potężne silniki nie dały rady zagłuszyć gromkich braw i okrzyków dzieci: „Dziękujemy, dziękujemy! Do widzenia, do widzenia!”. Malownicza grupa żegnana przez wszystkich odjechała w kierunku Karpacza.

            Powoli dobiegał końca pierwszy dzień spotkania, kolejny już raz wygraliśmy z kapryśną, czerwcową pogodą. Jeszcze kameralne spotkanie rodziców pozostających w Borowicach, oczywiście w kawiarni DOROTKA, wspólne śpiewanie przy akompaniamencie gitary Prezesa i pierwsze wrażenia na gorąco z pokazu motocyklowego, poniektórzy poszli jeszcze na ognisko do sąsiedniego ośrodka.

 
           
Niedzielny poranek powitał nas piękną, słoneczną pogodą i niemal bezchmurnym niebem. Zaraz po śniadaniu pojechaliśmy na teren OW ŁOKIETEK, gdzie tradycyjnie odbywa się jazda konna wierzchem. Tym razem przyjechało wyjątkowo dużo rodzin, co bardzo nas ucieszyło, a Pan Jerzy Jaroszewski pozwolił każdemu przejechać dwukrotnie stałą trasę wokół górskiej polany.

            Po atrakcjach konnej jazdy wróciliśmy do OW SKALNIK, gdzie w ogródku rozpaliliśmy grill, dzieci tworzyły piękne prace, tym razem przy użyciu kolorowej kredy tablicowej - niektóre prace były wyjątkowo urocze. Oczywiście karuzela, huśtawki, piaskownica, w której powstał piękny zamek. Niektórzy poszli zwiedzać okolicę i borowicki kościół, w którym w niedzielne południe odprawiana jest msza. Były zawody bilardowe, a także, jak na mundialowy czas przystało ostra gra w piłkę kopaną.

            Jeszcze jeden miły element: w pewnym momencie Pani Dorotka poproszona została przez dzieci do piknikowego ogródka. Tam, w obecności wszystkich dzieciaczków Basia i Daniel wręczyli jej piękną wiązankę kwiatów z podziękowaniem za wszystko, co do tej pory dla nas zrobiła, a zrobiła naprawdę wiele.


            Można by tak pisać, pisać, a i tak nie jestem w stanie oddać nawet części atmosfery, jaka panowała podczas czerwcowego spotkania.


Jedyny skuteczny sposób:
tam trzeba być!


Rozjeżdżając się wieczorem do domów snuliśmy już plany jesiennego spotkania w gościnnych Borowicach.

zobacz galerię

powrót


VI Piknik „Pieczenie ziemniaka w Borowicach”

 

Ciepły, wrześniowy weekend mamy już za sobą.

W dniach 16 i 17 września 2006 roku w Borowicach, przy sprzyjających warunkach atmosferycznych odbył się VI Integracyjny Piknik zorganizowany przez Jeleniogórskie Stowarzyszenie Rodzin i Przyjaciół Dzieci z Zespołem Downa pod hasłem „Pieczenie ziemniaka w Borowicach”.

Do Borowic przybyły łącznie 63 osoby, w tym 29 dzieci. Nie dojechała część zaproszonych gości, a także parę rodzin ze Stowarzyszenia, którym udział w pikniku uniemożliwiły kłopoty zdrowotne dzieci. Silną grupę tym razem stanowiła ekipa z Legnicy, które to miasto reprezentowało 15 uczestników pikniku - cztery osoby z tej grupy złożyły deklaracje członkowskie do Stowarzyszenia. Przyjechali też goście: Ela z Rodgerem z Gdyni oraz Alicja z Jagodą z Tych, przy czym Alicja po raz ostatni jako gość, gdyż także zgłosiła swój akces do naszego Stowarzyszenia.

Z powodu wyjazdu na turnus nad morze nie mieliśmy za wiele czasu na przygotowanie imprezy, ale praktyka nabyta podczas organizacji borowickich spotkań tym razem zaowocowała tym, że w ciągu czterech dni sprawy organizacyjne dopięte były „na ostatni guzik”. Pozostawało jedynie czekać na sprzyjające warunki atmosferyczne oraz piknikowych gości.

 W sobotni ranek zawieźliśmy do Borowic ostatnie zakupy, w tym oczywiście worek ziemniaków, bez których impreza nie miałaby prawa bytu. Tradycyjnie już nasi gospodarze z OW SKALNIK, Państwo Dorota, Katarzyna i Krzysztof Kwiecień postarali się, aby miejsce naszego spotkania wyglądało atrakcyjnie i kolorowo. O zapas opału na ognisko zadbał niezastąpiony w tej roli góral Józek, który zaopatrzył nas w drewno wystarczające na kilka ognisk.

Około godziny 10.30 zaczęli pojawiać się pierwsi uczestnicy pikniku, rozpaliliśmy wielkie ognisko, aby uzyskać jak najwięcej żaru, który odgrywał tutaj niepoślednią rolę. Przed godziną 12.00 Pani Dorotka stanęła przy grillu, od którego po kilkunastu minutach zaczęła rozchodzić się apetyczna woń pieczonych przysmaków i zaczęła się degustacja. Dzieci w międzyczasie opanowały górską łąkę i skalnikowe place zabaw, były tam gry w piłkę, zabawy sprawnościowe, rzucanie kółkami do celu i tradycyjne plener rysunkowo-malarski. Z głośników porządnego tym razem sprzętu popłynęły piosenki Misia i Margolci, dzieci śpiewały i tańczyły i wytworzyła się wspaniała, rodzinna atmosfera, jaką można spotkać chyba tylko na naszych plenerowych imprezach rodzinnych. Niewątpliwie atrakcją muzyczną była prezentacja płyty z pięknymi szantami nagraną przez zespół TONAM I SYNOWIE, w którym występuje Tato Jagódki z Tych - Wojtek. Starsze dzieci opiekowały się mniejszymi, rodzice mogli swobodnie porozmawiać, wymienić się doświadczeniami lub po prostu poplotkować. Oczywiście, nie mogło zabraknąć relacji z wyjazdu nad morze i wywiezionych stamtąd wrażeń.

Po godzinie 14.00 uznaliśmy, że mamy wystarczającą ilość żaru i do ogniska powędrował niemal cały worek ziemniaków. Podczas oczekiwania na ich upieczenie nadal trwały wspólne zabawy, niektórzy poszli na spacer, inni do lasu na grzyby. Uczestnicy spotkania opanowali teren OW SKALNIK po obu stronach ulicy, a jak wiecie, miejsca do zabaw tam nie brakuje. Najmłodsi uczestnicy spotkania: czteromiesięczny Kajtuś i ośmiomiesięczny Dawid baraszkowali sobie na kocach, przerywając zabawę na odpoczynek w wózkach. Dzieci miały jeszcze jedną, dodatkową atrakcję: nasi gospodarze wypuścili z klatki parę królików, które wcale nie uciekały i pozwalały się pogłaskać, skubiąc w tym czasie spokojnie trawę. W taki sposób powstała nowa dziedzina: królikoterapia.

Pogoda cały czas była słoneczna, ale zaczął wzmagać się wiatr i różne dziwne rzeczy zaczęły fruwać nam nad głowami, czasami był to talerzyk, czy kubek porwany ze stołu, bywała lekka bluzeczka, czy zapomniana torba. Najgorzej, że porywisty wiatr nieustannie zdmuchiwał popiół z piekących się w ognisku ziemniaków i co chwila trzeba było podsypywać.

Po godzinie 16.00 od strony ogniska zaczął dochodzić apetyczny aromat i postanowiliśmy sprawdzić, czy ziemniaki już się dopiekły.

Różnie to z nimi było, z powodu niesfornego wiatru niektóre były od góry jakby przypalone, lecz po przekrojeniu okazało się, że są wyśmienite. Od razu rozpoczęło się wyciąganie ziemniaków z ogniska i degustacja.

Tym razem nie było przejażdżek bryczką, ale nie znaczy to, że na pikniku brakło dodatkowych atrakcji. Tuż po godzinie 16.00 powtórzyła się sytuacja z czerwcowego spotkania: na piknikowy teren z fasonem zajechało 10 ciężkich motocykli, to znani już nam przyjaciele dzieci z jeleniogórskiej grupy motocyklistów. Oczywiście przywieźli smakołyki dla dzieci, zaczęło się też wielkie fotografowanie na tych pięknych maszynach. Furorę robiły też okulary-olbrzymy - każdy chciał przymierzyć i zrobić sobie w nich zdjęcie.

Kiedy już wszyscy nacieszyli oczy widokiem motocykli i przymierzających się do nich dzieci zaczęło się wożenie chętnych motocyklami po Borowicach. Przy okazji pojeździły także zaprzyjaźnione dzieci z Borowic, które, tradycyjnie już, biorą udział w naszych spotkaniach.

W rodzinnej, miłej atmosferze czas szybko mijał, zaczęło się zmierzchać, część uczestników pojechała do domu, ale pozostali nie chcieli kończyć imprezy, szczególnie, że pomimo porywistych podmuchów wiatru było ciepło. Zbieranie rzeczy i sprzątanie rozpoczęliśmy dobrze po zmierzchu, po czym spotkanie przeniosło się do kawiarni DOROTKA.

 Tym razem na noc w Borowicach zostało 25 osób, wobec czego stanowiliśmy liczną grupę w kawiarni, spać poszły jedynie najmłodsze dzieci. Oczywiście gospodarze od razu zorganizowali dyskotekę przy muzyce zamawianej przez dzieci. Były wspólne tańce, nawet Prezesowi nie popuścili, wciągając go w lambadowy korowód. Tak wesoło, przy wspólnej zabawie zakończyliśmy pierwszy dzień pikniku. Były oczywiście jeszcze zajęcia w podgrupach z gitarą i śpiewem, lecz w końcu trzeba było iść spać.

Na drugi dzień po śniadaniu tradycyjnie pojechaliśmy na teren OW ŁOKIETEK, gdzie właściciel, Pan Jerzy Jaroszewski przygotował stałą atrakcję: jazdę konną wierzchem. Na górską polanę stawiło się tym razem 37 osób, każdy, kto chciał dwukrotnie objechał konno stałą trasę, inni w tym czasie byli na placu zabaw, spacerowali, rozmawiali.

Po zakończeniu jazdy wręczyliśmy panu Jerzemu podziękowanie za dotychczasową pomoc w organizacji naszych spotkań. Uzyskaliśmy też obietnicę kolejnych zaproszeń na jazdy bryczką i wierzchem, nie tylko przy okazji pikników, a także na zimowe szaleństwa ze skuterem śnieżnym.

 Po atrakcjach konnej jazdy wróciliśmy na teren OW SKALNIK, gdzie przy grillu i muzyce wspólne zabawy trwały do późnego wieczora. Po obiedzie powoli zaczęło się rozjeżdżanie do domów. Ostatni uczestnicy wyjechali po godzinie 20.00 i kolejne, szóste już borowickie spotkanie integracyjne Jeleniogórskiego Stowarzyszenia Rodzin i Przyjaciół Dzieci z Zespołem Downa przeszło do historii

Pozostaje radość z możliwości przebywania razem, cieszy nas to, że nasze dzieci bardzo się ze sobą zżyły, wspaniale się bawią, starsze dzieci opiekują się maluchami. Już wiemy, jak ważną rolę w naszym życiu odgrywają właśnie takie spotkania w atmosferze pikniku i wspaniałej zabawy, gdzie rodzice nabierają nowych sił do zmagań z codzienną, szarą rzeczywistością.

zobacz galerię

powrót


VII integracyjne spotkanie

 „Powitanie Lata i Dzień Dziecka w Borowicach”

W dniach 9 i 10 czerwca 2007 r. w podjeleniogórskich Borowicach odbyło się zorganizowane przez Jeleniogórskie Stowarzyszenie Rodzin i Przyjaciół Dzieci z Zespołem Downa siódme integracyjne spotkanie rodzin pod hasłem  „Powitanie Lata”. Tym razem dodatkowo w pierwszym dniu pikniku odbyły się imprezy związane z obchodami Dnia Dziecka i było to  pierwsze nasze przedsięwzięcie dofinansowane w 60% przez PFRON.

 Przygotowania miejsca spotkania zaczęły się już wczesnym przedpołudniem, miejsce pikniku zostało wysprzątane i udekorowane kolorowymi balonami i serpentynami, przygotowaliśmy teren przeznaczony do gier i konkursów z okazji Dnia Dziecka. Z uwagi na dochodzący niemal do 30 stopni upał zrezygnowaliśmy z rozpalania ogniska.

 Pierwsi goście zaczęli przyjeżdżać około godz. 11:00, na piknikowych stołach pojawiły się czerwcowe truskawki, słodkie pieczywo, napoje i różne przysmaki. Pan Eugeniusz z Borowic podjął się obsługi rozpalonego w międzyczasie grilla i nie da się ukryć, że okazał się nie lada mistrzem w tej dziedzinie. Tym razem nie było jednej ze stałych atrakcji - jazdy bryczką, a to z powodu kontuzji, jakiej doznał koń pana Marka Gruszeckiego, wobec czego spotkanie rozpoczęliśmy od gier i konkursów dla dzieci. Wszystkie konkurencje wymyśliła Irena, nasz sekretarz Zarządu, a przy ich przeprowadzaniu pomagały dwie wolontariuszki z Borowic, Martyna i Roksana. Dzięki ich pomocy wszystko przebiegło sprawnie i każde niemal dziecko wzięło udział w jakichś zawodach. Były tam slalomy z piłką lekarską, rzuty piłką do koła hula-hoop, slalom hokejowy, rzuty woreczkami z grochem itp. Radości i zabawy było przy tym co niemiara. Dla wszystkich uczestników przygotowane zostały okolicznościowe dyplomy.

Około godziny 13:00 na miejsce spotkania przybyli przedstawiciele Banku Zachodniego WBK w Jeleniej Górze i zaczęły się przygotowania do uroczystego przekazania symbolicznego czeku na kwotę 4.000 PLN, którą fundacja Bank Dziecięcych Uśmiechów przekazała naszej organizacji na dofinansowanie wyjazdu grupy dzieci na turnusy do Mrzeżyna w 2007 roku. Dyrektor I Oddziału BZ WBK w Jeleniej Górze pan Artur Zuchewicz opowiedział o fundacji i jej działalności, następnie odbyło się przekazanie czeku dzieciom. Podziękowanie Prezesa oraz kwiaty przekazane przez Basię i Daniela, który, wręczając kwiaty, w pięknych słowach podziękował fundacji w imieniu dzieci, były bardzo wzruszającym, ciepłym momentem tej uroczystości. Po zrobieniu pamiątkowych zdjęć przeszliśmy do piknikowych stołów, na których czekał na wszystkich smakowity poczęstunek.

 Tuż po godzinie 14:00 w Borowicach zrobiło się naprawdę głośno. Na teren OW SKALNIK w asyście 20 ciężkich motocykli z Jeleniogórskiego Klubu Motocyklowego SFORA wjechały trzy samochody Straży Pożarnej, w tym jeden z wysięgnikiem, który można podnieść na wysokość 20 m. Zaczęło się wielkie oglądanie, fotografowanie, dosiadanie stalowych rumaków, a co odważniejsi mogli wejść na balkonik wysięgnika i pojechać do góry, skąd rozciągał się niepowtarzalny widok na okolicę. Dodatkowymi atrakcjami były pokazy podania prądu wody (dzieci też mogły popróbować uruchamiania prądownicy przy strażackim wężu), a także tzw. strzał wodny ze specjalnego urządzenia przenośnego. Te wspaniałości stanowiły niespodziankę z okazji Dnia Dziecka przygotowaną przez naszych przyjaciół - jeleniogórskich motocyklistów z klubu SFORA.

 Była też jeszcze jedna uroczystość. Otóż jeden z naszych stowarzyszeniowych chłopców Aleks (pamiętamy go ze słynnych „zawodów w spaniu” podczas pierwszego pikniku w czerwcu 2004 roku) właśnie w sobotę obchodził swoje 6 urodziny. Aleks poczęstował wszystkich cukierkami. Otrzymał od organizatorów życzenia urodzinowe i specjalny prezent, a cała polana odśpiewała gromkie „100 lat”, przy czym do mikrofonu śpiewały kolejno dzieci z Borowic.

Dodać należy, ze tym razem na polanie mieliśmy nagłośnienie. Podłączony był tam nowiutki zestaw muzyczny zakupiony dzień wcześniej ze środków PFRON na potrzeby zajęć muzycznych oraz zestaw nagłaśniający z dwoma bezprzewodowymi mikrofonami użyczony przez niezawodną naszą przyjaciółkę, panią Joasię Konopkę - dyrektorkę Miejskiego Integracyjnego Przedszkola nr 14 w Jeleniej Górze Cieplicach. Było więc przy czym tańczyć i się bawić, z czego skwapliwie korzystaliśmy.

Niestety, piękna do tej pory pogoda przypomniała nam, że jesteśmy w górach. Nadeszła gwałtowna, czerwcowa burza. Ulewny deszcz  przerwał jazdy wysięgnikiem, uniemożliwił też przejażdżki motocyklami po Borowicach. Po godzinie 16:00 nasi goście, przemoknięci, ale z uśmiechami na twarzach wyjechali z Borowic, a uczestnicy pikniku schronili się w kawiarni DOROTKA. Burza, jak to burza: jak nagle nadeszła, tak ustała. Po godzinie 17:00 cieszyliśmy się znowu słoneczną pogodą  i coraz cieplejszym, odświeżonym przez deszcz górskim powietrzem.

O godz. 18:00 miała miejsce jeszcze jedna, niespodziewana atrakcja: Kierownik OW ŁOKIETEK wiózł bryczką z kościoła w Borowicach parę nowożeńców. Ponieważ wiedzieliśmy o ich przejeździe przez Borowice postanowiliśmy obok OW SKALNIK zrobić bramę.

Przygotowaliśmy bramę z kolorowych balonów, a kiedy nadjechali nowożeńcy zaśpiewaliśmy przy gitarze Prezesa kilka kupletów weselnych, Daniel wręczył pannie młodej kwiatek, a wszyscy odśpiewaliśmy „100 lat”. Dzieci dostały od drużby słodycze, a i o dorosłych nie zapomniano.

Tak pomału pierwszy dzień 7 pikniku w Borowicach dobiegał końca. Powoli zaczęliśmy przenosić się do kawiarni DOROTKA. W międzyczasie dzieci otrzymały prezenty z okazji Dnia Dziecka od Stowarzyszenia, a wcześniej obdarowane zostały przez motocyklistów z jeleniogórskiej SFORY. Spotkanie w kawiarni, gry, wspólne śpiewanie przy gitarze oraz wieczorna dyskoteka zakończyły sobotnie atrakcje.

Drugi dzień rozpoczęliśmy wyprawą do OW ŁOKIETEK, gdzie na 10:30 umówieni byliśmy na jazdę konną. W międzyczasie dojechały osoby, które nie mogły przyjechać w sobotę. Jeździliśmy konno wokół górskiej polany, dzieci bawiły się na huśtawkach i na innych urządzeniach na placu zabaw, bawiły się z Szogunem i podziwiały źrebaka. Po emocjach konnej jazdy wróciliśmy na teren OW SKALNIK, gdzie przy grillu, rysowaniu i innych zabawach spędziliśmy resztę niedzielnego dnia.

W międzyczasie na boisku OWK HOTTUR odbył się mecz piłkarski B klasy, w którym drużyna Borowic pokonała zawodników z Pasiecznika 6:1, więc humory w Borowicach były dobre.

Dała o sobie znowu znać kapryśna, górska pogoda, ale nie z nami takie numery. Grill przeniesiony został do narożnika ogródka, a nad nim rozwiesiliśmy folię ochronną, umożliwiającą swobodne pieczenia smakołyków. Pogoda wreszcie dała za wygraną i do końca dnia było już ciepło, słonecznie i bezchmurnie. Mogliśmy wreszcie nagadać się do woli, robić plany na przyszłość i umawiać kolejne spotkania.

Jak zwykle z żalem, ale jednak trzeba było się żegnać, tradycyjnie, z solennymi życzeniami: do szybkiego spotkania.

zobacz galerię

powrót


VIII Piknik Integracyjny

„Pieczenie ziemniaka w Borowicach”

W blasku żegnającego lato słońca, w słoneczny i ciepły pierwszy dzień jesieni, na terenie ośrodków wypoczynkowych SKALNIK i ŁOKIETEK w podjeleniogórskich Borowicach odbył się Ósmy integracyjny piknik Jeleniogórskiego Stowarzyszenia Rodzin i Przyjaciół Dzieci z Zespołem Downa pod hasłem „Pieczenie ziemniaka”.

Impreza w 60% sfinansowana została ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych.

O tym, że weekend zapowiada się słoneczny i ciepły wiedzieliśmy już od kilku dni, ale na wszelki wypadek czarowaliśmy pogodę, bo różnie to wcześniej bywało. Pierwsza grupa rodziców stawiła się w Borowicach już o godzinie 9:00, przygotowaliśmy dekoracje, porządkowaliśmy teren pikniku, udekorowaliśmy miejsce przyszłych konkurencji portowych, wszechobecne baloniki i kolorowe serpentyny ubarwiły teren OW SKALNIK. Rozpalone też zostało wielkie ognisko, wszak do pieczenia ziemniaków potrzebne jest dużo popiołu i  żaru. Ustawiliśmy też sprzęt muzyczny oraz użyczony przez dyrektorkę Miejskiego Integracyjnego Przedszkola nr 14 w Jeleniej Górze zestaw nagłaśniający z dwoma bezprzewodowymi mikrofonami i mikroportem.

Do pomocy przy prowadzeniu konkurencji sportowych oraz innych zajęć z dziećmi zgłosiły się sprawdzone wolontariuszki z Borowic Martyna i Roksana, pomagał też brat Martyny, Mateusz. Przygotowano słupki do slalomów, rzutnie do celu i wiele innych, ciekawych miejsc. Przed konkurencjami dzieci mogły potrenować rzuty, slalomy, skoki itp. Konkurencje rozpoczęły się około godz. 12:00, było już nas wtedy około 40 osób, a ciągle dojeżdżali kolejni uczestnicy pikniku. Wśród naszych gości znaleźli się też przyjaciele z najwspanialszego forum internetowego „Zakątek21”, skupiającego rodziny i przyjaciół dzieci z zespołem Downa z Polski i innych krajów, którzy zadeklarowali chęć uczestniczenia w większości imprez przez nas organizowanych.

Obok piknikowych stołów rozpalono grill, na którym przygotowywane były smakowite kąski: mięsa, kiełbaski, krupnioki, podpiekany chleb itp. Na stołach pojawiły się owoce jesieni - apetyczne jabłka oraz słodkie bułeczki, paluszki, chrupki i wszelakie napoje.

W międzyczasie na teren pikniku podjechała bryczka, pan Marek Gruszecki po raz kolejny zaprosił chętnych na przejażdżkę po zalanych słońcem Borowicach. Jeździli tak długo, aż pojechali wszyscy, którzy chcieli. Chętnych było tylu, że niezbędna była kilkunastominutowa przerwa, aby dać odetchnąć spracowanemu koniowi. Kiedy ostatni chętni wysiedli z bryczki nastąpiła uroczysta chwila. Pan Marek poproszony został przez dzieci na środek i miało właśnie nastąpić wręczenie przygotowanego wcześniej podziękowania, gdy w Borowicach rozległ się huk silników i na teren pikniku wjechało około 10 ciężkich motocykli z zaprzyjaźnionego Jeleniogórskiego Stowarzyszenia Motocyklistów „SFORA”.

Po powitaniu przez głośniki naszych przyjaciół wróciliśmy do przerwanej uroczystości umiejscawiając ją tym razem pomiędzy bryczką, a zaparkowanymi motocyklami. Pan Marek usłyszał słowa podziękowania za wożenie naszych dzieci bryczką już od 2 lat, w pięknych słowach wyraził to Daniel, a 23-letni Michał wręczył podziękowanie od dzieci, w ramie formatu A2, gdzie obok podziękowań znalazły się fotografie pana Marka wiozącego dzieci bryczką, oraz Martynę i Mateusza, dzieci pana Marka, mknących przez Borowice na motocyklach ze stowarzyszenia Sfora. Były ciepłe słowa z obydwu stron i deklaracja dalszej współpracy „dopóki sił starczy i zdrowie pozwoli”. Gromkie oklaski i okrzyki w pełni oddały uczucia naszych rodzin.

Po tej uroczystości nastąpiło wielkie oglądanie, dosiadanie i fotografowanie wspaniałych motocykli. Pomimo tego, że w tym samym dniu motocykliści mieli w Lubsku zakończenie sezonu, część z naszych przyjaciół postanowiła przyjechać do Borowic, aby lato pożegnać w naszym towarzystwie. Pan Andrzej przez mikrofon poprosił wszystkie obecne na pikniku dzieci o podchodzenie kolejno do jego motocykla, każde dziecko dostało prezent, przeważnie były to różniste smakołyki.

Do ogniska trafiło pół worka ziemniaków, w oczekiwaniu na ich upieczenie nasi przyjaciele zaproponowali kolejną atrakcję - przejażdżkę motocyklami po Borowicach. Wcześniej nastąpiło rozdanie nagród uczestnikom konkurencji sportowych. Upominki dostały też dzieci, które w tych zmaganiach nie brały udziału, w szczególności nasze kochane maluszki, których tym razem sporo było w Borowicach. Nie zabrakło też upominków dla naszych wolontariuszek i ich rodzeństwa. Radości przy tym było co niemiara.

Zbliżała się chwila odjazdu naszych przyjaciół ze SFORY. Wtedy Daniel poprosił o głos, mówiąc, że prosi motocyklistów o zebranie się w jednym miejscu. Daniel kilka dni wcześniej otrzymał wyróżnienie na II Artystycznych Konfrontacjach Osób Niepełnosprawnych „My też potrafimy śpiewać” w Dobrzycy k/ Pleszewa za przebojowe wykonanie piosenki „Córka rybaka”. Tę właśnie piosenkę zadedykował w podziękowaniu wszystkim motocyklistom i wspaniale ją wykonał, otrzymując burzliwe brawa. Pan Andrzej nie ukrywał wzruszenia, dziękując za ten występ. Dwie piosenki z choreografią wykonał też Michał (23 l.), na naszych spotkaniach był po raz pierwszy, ale już widać było, że jego obecność w stowarzyszeniu mocno podniesie nasze notowania na niwie artystycznej.

Chociaż wygraliśmy tym razem z pogodą kilku osobom na przeszkodzie we wzięciu udziału w naszym spotkaniu stanęła choroba. Z tego też powodu nie mógł dojechać z Bolesławca Karolek z rodziną, a urocze Kasiole z Legnicy musiały nas opuścić w połowie pierwszego dnia z powodu choroby Kasi. Tym niemniej w spotkaniu wzięło udział (wraz z gośćmi) nieco ponad 100 osób.

Po degustacji pieczonych ziemniaków zaczęło się słynne już „wędrowanie” z kocami za przesuwającym się nasłonecznionym miejscem - specyfika górskiego krajobrazu.

Kiedy dotarliśmy już do ogradzającego OW SKALNIK płotu postanowiliśmy przenieść dalszą część imprezy do kawiarni DOROTKA. W międzyczasie dotarła ekipa z jeleniogórskiej telewizji DAMI, nakręcili trochę materiału w plenerze oraz w kawiarni podczas wspólnego oglądania z płyty DVD reportażu z wystawy fotografii naszych dzieci „Odmienne, ale takie same”. Materiał ukaże się na antenie w poniedziałek. Grupa rodziców, która w Borowicach została na nocleg uczestniczyła w kameralnym spotkaniu w kawiarni przy wspólnym śpiewaniu przy akompaniamencie gitary i dyskotekowych szaleństwach.

Drugi dzień tradycyjnie rozpoczęliśmy jazdą konną w siodle na terenie OW ŁOKIETEK, na którą zaprosił nas pan Jerzy Jaroszewski. Po atrakcjach konnej jazdy po górskiej polanie wróciliśmy do OW SKALNIK, a na godzinę 12:00 wszyscy udali się do kościoła w Borowicach. Na niedzielną mszę nasze dzieci i ich rodziny zaprosił proboszcz parafii Sosnówka ks Mariusz. Wiele ciepłych słów padło tego dnia z ambony na temat naszej organizacji, współpracy z mieszkańcami Borowic, niemalże wtopieniu się naszej organizacji w borowicką rzeczywistość. Padły słowa podziękowania skierowane do licznej grupy mieszkańców Borowic, którzy zupełnie bezinteresownie, z potrzeby serca, wspierają nas i pomagają przy organizacji naszych spotkań, nie szczędząc własnego czasu, zaangażowania, a niejednokrotnie wspierając nas rzeczowo i materialnie. To dzięki takim ludziom borowickie spotkania są tak wspaniale, a integracja z lokalną społecznością niemal modelowa.

Większość naszych dzieci przystąpiła do komunii i otrzymała błogosławieństwo. Ciepłe, pełne otuchy słowa księdza Mariusza na długo zapadną w pamięć i serca uczestników niedzielnej mszy. Podczas pożegnania, przed kościołem, ks. Mariusz zaprosił do udziału w mszach świętych podczas kolejnych spotkań, obiecał też, że powiadomiony wcześniej, zaprosi uczestników pikniku na spotkanie w przykościelnym ogródku.

Po powrocie na teren OW SKALNIK część uczestników wybrała się do lasu na grzyby, a pozostali przygotowali ognisko i grilla. Podłączyliśmy także sprzęt muzyczny, aby muzyka umilała nam ten piękny, słoneczny dzień. Przyjechała pani redaktor z tygodnika „Nowiny Jeleniogórskie”, która zebrała materiał do informacji prasowej o naszym pikniku, zadeklarowała też chęć napisania większego artykułu przybliżającego czytelnikom działalność naszego towarzyszenia.

Tak przy piknikowym stole i na placach zabaw szybko mijał nam drugi dzień spotkania  i nieuchronnie zbliżał się moment pożegnań i wyjazdów. Z niekłamanym żalem zaczęli wyjeżdżać z Borowic uczestnicy pikniku, zabierając ze sobą wspaniałe wspomnienia, radość z możliwości wspólnego spędzenia dwóch dni i deklarując obecność na kolejnych stowarzyszeniowych imprezach, nie tylko w Borowicach. Ostatnia grupa wyjechała po godzinie 16:00 i w tym momencie Ósmy piknik w Borowicach przeszedł do historii.

powrót


 Obchody 3 Światowego Dnia Zespołu Downa

Jelenia Góra, 30 marca 2008 r.

 

Kolejna impreza, w której sfinansowaniu dopomógł naszemu Stowarzyszeniu Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych odbyła się w dniu 30 marca 2008 r. w godzinach 16:00 - 20:00 w Jeleniej Górze.

21 marca 2008 roku na całym świecie po raz trzeci rozpoczęły się obchody Światowego Dnia Zespołu Downa, ustanowionego przez ESDA w 2006 r. Po raz drugi w światowe obchody włączyło się Jeleniogórskie Stowarzyszenie Rodzin i Przyjaciół Dzieci z Zespołem Downa. Z uwagi na przypadający w dniu 21 marca 2008 r. Wielki Piątek imprezy związane z obchodami tego święta przeniesiono na niedzielę, 30 marca. Na ten dzień w sali widowiskowej Jeleniogórskiego Centrum Kultury przy ul. Bankowej 28/30 zaplanowano występy artystyczne połączone z aukcją na rzecz Jeleniogórskiego Stowarzyszenia Rodzin i Przyjaciół Dzieci z Zespołem Downa.

            Program obchodów:

- koncert Magdy Łazar z zespołem,

- występ grupy teatralnej „IMPRESJA” z Zespołu Szkół Specjalnych i Placówek

  Opiekuńczych w Jeleniej Górze,

- aukcja na rzecz Stowarzyszenia,

- koncert duetu Anna Kosa i Marcin Sweklej

- koncert zespołu Czerwony Tulipan.

Część artystyczna poprzedzona została informacją o obchodach Światowego Dnia Zespołu Downa na świecie oraz o działalności Jeleniogórskiego Stowarzyszenia Rodzin i Przyjaciół Dzieci z Zespołem Downa, jego celach i misji. W tym dniu w miejscu imprezy były także kolportowane materiały przybliżające społeczeństwu istotę zespołu Downa i działalność Jeleniogórskiego Stowarzyszenia Rodzin i Przyjaciół Dzieci z Zespołem Downa. Wstęp na koncerty był wolny, można było przy wejściu wrzucić dobrowolny datek do oznakowanej skarbonki (decyzja SO.5023-3/2008 Prezydenta Miasta Jelenia Góra - zezwolenie na zbiórkę publiczną), zaproszeni zostali goście - przedstawiciele władz miejskich i podmiotów współpracujących z naszą organizacją, przedsiębiorcy. Obchody objęte zostały patronatem medialnym przez Muzyczne Radio Jelenia Góra oraz tygodnik „Nowiny Jeleniogórskie”

Obchody rozpoczęły się o godz. 16:00 koncertem Magdy Łazar, młodej artystki z Żar, która z towarzyszeniem zespołu zaprezentowała program „Tak to tu” do tekstów ks. Zygmunta Kowalczuka. Piękny koncert był niejako tematyczną kontynuacją ubiegłorocznego programu „Pieśń o Bogu ukrytym”, zaprezentowanego przez warszawskiego artystę Marcina Stycznia w tej samej sali . Następnie wystąpiła grupa teatralna IMPRESJA, w skład której wchodzą dzieci z Zespołu Szkół Specjalnych i Placówek Opiekuńczych w Jeleniej Górze przy ul. Grottgera 1. Pięknie przygotowany program taneczno - teatralny owacyjnie został przyjęty przez liczną publiczność.

Po występie grupy IMPRESJA przystąpiliśmy do aukcji na rzecz Stowarzyszenia. Aukcję prowadzili: Krzysztof Langer z kabaretu PAKA i Janusz Wielocha - Prezes Stowarzyszenia. Na aukcję wystawiono przedmioty przekazane przez różne osoby. Były tam płyty z autografami wykonawców takich, jak: Perfect, Raz Dwa Trzy, Marcin Styczeń, „Czerwony Tulipan” oraz inni, była piłka podpisana przez koszykarzy PGE Turów, obraz Magdy Łazar, różne gadżety. Uzyskana z aukcji kwota 1.177,00 PLN przeznaczona zostanie na dofinansowanie wyjazdu grupy dzieci na turnus rehabilitacyjny do Mrzeżyna.

Po krótkiej przerwie na scenie zaprezentowali się młodzi, jeleniogórscy artyści Ania Kosa i Marcin Sweklej, członkowie zespołu „W tym sęk”, wykonując kilka piosenek. po nich przed nami stanął zespół „Czerwony Tulipan” z Olsztyna, który porwał publiczność perfekcyjnym i żywiołowym programem kabaretowo - muzycznym. Nie obyło się bez paru bisów.

Koncerty rejestrowane były przez jeleniogórską telewizję DAMI oraz ekipę programu 1 TVP. Informacja o koncertach ukazała się wcześniej na łamach „Nowin Jeleniogórskich” oraz Muzycznego Radia Jelenia Góra 

Po koncertach w restauracji Arkadia miało miejsce spotkanie przedstawicieli Stowarzyszenia i zaproszonych gości z wykonawcami biorącymi udział w koncertach. W uroczystej kolacji wzięło udział łącznie 30 osób.


            Jeleniogórskie obchody 3 Światowego Dnia Zespołu Downa dofinansowane zostały ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych oraz przez podmioty wspierające: PPU PROINVAL S.A. z Jeleniej Góry i PPH KAM z Nowogrodźca, przy logistycznym wsparciu Jeleniogórskiego Centrum Kultury.


          
Korzyści społeczne z imprezy

Do mieszkańców Jeleniej Góry dotarła informacja o światowych obchodach Dnia Zespołu Downa, prezentowane w miejscu imprezy materiały informacyjno - edukacyjne przybliżały istotę zespołu Downa jako wady genetycznej i zasady szeroko pojętej integracji społecznej.

Grupa dzieci niepełnosprawnych uzyskała możliwość samorealizacji poprzez przygotowywanie i zaprezentowanie programu artystycznego przed szerszą publicznością.

Koncerty były atrakcyjnym wydarzeniem artystycznym, zauważalnym  wśród imprez towarzyszących obchodom 900-lecia Jeleniej Góry.

Nawiązaliśmy szereg kontaktów i otrzymaliśmy deklaracje współpracy różnych podmiotów lokalnych z naszą organizacją na przyszłość.

Społeczność lokalna po raz kolejny dowiedziała się o istnieniu i działalności Jeleniogórskiego Stowarzyszenia Rodzin i Przyjaciół Dzieci z Zespołem Downa.

zobacz galerię

powrót