|
  
Informator dla rodziców

Na
stronie tej znaleźć można informacje o imprezach
integracyjno-rekreacyjnych organizowanych przez
nasze Stowarzyszenie.
Pierwszy
Integracyjny Piknik w Borowicach - 12 czerwca
2004 r.
Podczas
zebrania założycielskiego w dniu 3 maja 2004 roku
członkowie nowopowstałego Jeleniogórskiego Stowarzyszenia
Rodzin i Przyjaciół Dzieci z Zespołem Downa postanowili,
że w oczekiwaniu na rejestrację Stowarzyszenia
spotkają się na pikniku integracyjnym w Borowicach.
Datę pikniku ustalono na 12 czerwca 2004 r. W
sobotę, 12 czerwca o godzinie 11.00 rozpoczęło
się borowickie spotkanie. Pogoda nas nie rozpieszczała,
ranek był deszczowy, później na zmianę był deszcz,
słońce i różnice temperatur o kilka stopni. Na
potwierdzonych 48 uczestników do Borowic przybyło
41 osób, w tym 26 dzieci.
Wielkie podziękowania należą
się tutaj właścicielom Ośrodka Wypoczynkowego
SKALNIK Państwu Dorocie i Krzysztofowi Kwiecień
oraz ich córce Katarzynie, którzy
wierząc w poprawę pogody przygotowali ognisko,
grilla i pięknie przybrany olbrzymi stół pod parasolem,
gdzie przygotowano jedzenie, napoje i różne smakołyki.
Widząc tak wspaniale przygotowane miejsce na piknik
stwierdziliśmy, że pogoda musi
się podporządkować. I rzeczywiście, pokazało się
zaraz słońce, zaczęli przyjeżdżać pierwsi piknikowicze.
Około 11.30 popadało i to porządnie, ale to akurat
nam tylko pomogło, gdyż w tym czasie w kawiarni
załatwiliśmy wszystkie sprawy oficjalne, parę
osób wypełniło deklaracje o przyjęcie do Stowarzyszenia
itp. sprawy organizacyjne.
Przed
12.00 zajechała wspaniała bryczka z
OW ŁOKIETEK W Borowicach
i tu podziękowania Panu Jerzemu Jaroszewskiemu
za nieodpłatne wypożyczenie
bryczki i zaproszenie na jazdę wierzchem na następnym
pikniku (dwa dni temu klacz się oźrebiła i była
dzisiaj jeszcze wystraszona i słaba). Dzieci miały
wspaniałą przejażdżkę bryczką po Borowicach, a
w tym czasie aura się poddała, wyszło słońce,
natychmiast zrobiło się bardzo ciepło i mogliśmy
usiąść przy przygotowanych stołach. Dzieci piekły
kiełbaski przy ognisku, na grillu piekły się smaczne
kąski. Piekarnia S.G. Tymoczko A.E. Szczyrbak
z Cieplic przekazała ciasta,
ciastka i pieczywo. Dzieciarnia bawiła się na
huśtawkach, karuzelach i innych przyrządach, zwiedzała
teren, ganiała, śmiała się, grała w piłkę plażową
i czego tylko dusza zapragnie, a rodzice mogli
się poznać i porozmawiać.
W
takich nastrojach pięć godzin prędko minęło i
postanowiliśmy, że takie wspólne spotkania całych
rodzin - nie tylko w Borowicach będą na pewno
kontynuowane.
zobacz galerię
powrót
Drugi
Integracyjny piknik "Pieczenie ziemniaka w Borowicach"
Zachęceni udanym czerwcowym
spotkaniem rodzin w Borowicach członkowie Jeleniogórskiego
Stowarzyszenia Rodzin i Przyjaciół Dzieci z Zespołem
Downa podczas uroczystego zebrania w dniu 3 września
2004 roku zdecydowali, że w dniach 18 -19 września
odbędzie się tam dwudniowe rodzinne spotkanie
pod hasłem "Pieczenie ziemniaka w Borowicach".
Tym razem aura obeszła się z nami łaskawie. Spotkaniom
towarzyszyła piękna, słoneczna pogoda, czyste,
górskie powietrze i atmosfera przyjaźni i miłości.
W pierwszym dniu do OW SKALNIK w Borowicach przyjechało
46 osób, w tym 30 dzieci. Tym razem byli też zaproszeni
goście - rehabilitanci - Pani Agnieszka
Maląg i Pan Jerzy
Stańczyk, oraz dr
Andrzej Zygmunt z Wrocławia.
Nie dojechał z przyczyn osobistych właściciel
TV DAMI Pan Maciej Wachowicz oraz
z przyczyn służbowych Państwo Wojczyszyn
- właściciele restauracji
ARKADIA w Jeleniej Górze.
Spotkanie
odbywało się pod hasłem "Pieczenie ziemniaka w
Borowicach", ale nie tylko ziemniaki tam były.
W pierwszym dniu przy pięknej pogodzie było ognisko,
grill, różne łakocie - nie tylko dla dzieci -
oraz plener artystyczny dla małych plastyków.
Jak zwykle piknikowy stół zapełnił się różnymi
pysznościami w dużej części przekazanymi nieodpłatnie
przez sprawdzonych przyjaciół takich, jak hurtownie
spożywcze DUET i MURAKUN, piekarnię
Tymoczko - Szczyrbak z Jeleniej
Góry Cieplic, a przepyszne potrawy z grilla przyrządzała
i serwowała nam osobiście właścicielka
OW SKALNIK Pani Dorota
Kwiecień. Bryczką udostępnioną
przez Pana Jerzego Jaroszewskiego
z OW ŁOKIETEK w Borowicach,
ciągniętą przez konia użyczonego przez
Bogusława Piotrowskiego z
Borowic powoził sprawdzony wcześniej wielki przyjaciel
dzieci, ludowy artysta rzeźbiarz Jerzy
Nieradka, który zabawiał
też dzieci opowieściami o duchu gór.
Pan
Jerzy Stańczyk przyjechał na rowerze prosto z
zawodów w Przesiece, w których startował jako
zawodnik. W rozmowach z rodzicami przekazał wiele
cennych uwag dotyczących rehabilitacji naszych
dzieci i zadeklarował pomoc w postaci spotkań
informacyjnych i konkretnych porad na zebraniach
oraz w mającym powstać w Borowicach Ośrodku Szkoleniowo-Rehabilitacyjnym
dla dzieci specjalnej troski. Na piknik przybyli
redaktorzy Muzycznego Radia Jelenia Góra
105,8, 106,7 FM, którzy
nagrywali relację ze spotkania. Były wywiady z
Prezesem, z dr Andrzejem Zygmuntem na temat planów
otwarcia ośrodka rehabilitacyjno-szkoleniowego,
z uczestnikami spotkania - dorosłymi i dziećmi.
Dzieci
bawiły się na huśtawkach, karuzelach, piaskownicach,
ganiały się z kurami i perliczkami, wędrowały
po górskiej łące. Na przywiezionych przez przewodniczącego
Komisji Rewizyjnej Pana Krzysztofa Muraszko z
Jawora arkuszach brystolu dzieci tworzyły piękne
rysunki, kwiaty, domy, zwierzątka. Z Jawora dotarł
też 37 numer Nowej Gazety Jaworskiej, w której
zamieszczono ciepły w swojej wymowie artykuł pt
"Prawdziwa miłość" przybliżający czytelnikom działalność
naszego Stowarzyszenia.
Gdy
w ognisku uzbierało się dużo żaru w popiół powędrował
niemal worek ziemniaków. W oczekiwaniu na efekt
dzieci i rodzice bawili się wspaniale, wymieniano
doświadczenia, rozmawiano o różnych różnościach,
wspominaliśmy poprzedni piknik, były też już plany
na zimowe spotkania. Oczywiście wszystko dokumentowano
na zdjęciach.
Słońce schodziło coraz niżej, robiło się chłodno,
więc grupki przemieszczały się coraz wyżej tam,
gdzie jeszcze słonko grzało. Wreszcie smakowity
zapach z ogniska obwieścił, że można zacząć degustację
hasła naszego spotkania. Ziemniaki upiekły się
wyśmienicie, wyśmienicie wyglądały też czarne
buziaki naszych pociech (a i poniektórych mam
także).Około godziny 19.00 przenieśliśmy się do
kawiarni
DOROTKA, część rodzin wróciła
do domu, część nocowała w OW SKALNIK. W
kawiarni kontynuowano spotkanie rodziców, no i
tych dzieci, które nie tak łatwo dają się o tej
porze ukołysać do snu. Była gitara, wspólne śpiewanie.
Czas płynął szybko i pora była do snu.
Na
drugi dzień niespodziankę przygotował właściciel
OW ŁOKIETEK w Borowicach
Jerzy Jaroszewski. Zaprosił
on mianowicie wszystkich uczestników pikniku na
teren ośrodka, gdzie czekały już osiodłane dwie
piękne klacze, przygotowane były dżokejskie nakrycia
głowy i każdy mógł przejechać w siodle wokół dużej
łąki, a raczej górskiej polany. Konie były prowadzone
za uzdę, a kto się nie bał, mógł powozić sam.
Wielka była to atrakcja, nie tylko dla dzieci.
Niektóre z nich jechały parę razy, zabawa była
przednia.
Po
atrakcjach konnych przejażdżek wróciliśmy na teren
OW SKALNIK, gdzie na placu
zabaw na tyłach ośrodka zorganizowano spotkanie
przy grillu, słodkościach, kawie i sokach. Kto
chciał poszedł do lasu na grzyby, a tych w Borowicach
nie brakowało. Były spacery po Borowicach i okolicznych
lasach, nawet górskie wyprawy na Słonecznik (samotna
skała na głównym grzbiecie Karkonoszy).
Po
obiedzie uczestnicy spotkania z żalem zaczęli
wyjeżdżać z Borowic, obiecując sobie jak najszybsze
ponowne spotkanie.
zobacz
galerię
powrót
Trzeci
integracyjny Piknik w Borowicach
W dniach 18 i 19 czerwca 2005 r. w Borowicach na
terenie
OW SKALNIK
oraz
OW ŁOKIETEK
odbyło się III Integracyjne
Spotkanie Jeleniogórskiego Stowarzyszenia Rodzin i
Przyjaciół Dzieci z Zespołem Downa pod hasłem „Piknik
w Borowicach”.
Poranna pogoda w sobotę nie napawała optymizmem. W
nocy z piątku na sobotę przeszła nad kotliną
jeleniogórską gwałtowna ulewa. Rano, jeszcze o 8.00,
nad miastem i nad górami przewalały się ciężkie, gęste
chmury, ale widać było też błękitne niebo i słońce.
Trochę otuchy dodał nadany po godzinie 8.00 w
Muzycznym Radiu Jelenia Góra komunikat pogodowy GOPR:
„pułap chmur coraz wyższy, widać już Kopę i Śnieżne
Kotły, ciśnienie wzrasta, silny wiatr rozwiewa chmury,
przewidywana słoneczna i ciepła pogoda”.
Krótko po godzinie 9.00, jadąc z ostatnimi zakupami do
Borowic widzieliśmy, jak z minuty na minutę rośnie
przejrzystość powietrza i znikają chmury - nad górami
było już czyściutko.
Początek spotkania planowany był na godzinę 12.00. W
międzyczasie nasi gospodarze z
OW SKALNIK
Państwo Dorota, Katarzyna i Krzysztof Kwiecień
przygotowali miejsce spotkania w
ogródku obok ośrodka, przybrano i zastawiono stoły,
pojawiły się dekoracyjne balony, rozpalono grill. Na
stołach znalazły się przeróżne smakowitości, w dużej
części przekazane nieodpłatnie przez sprawdzonych
przyjaciół:
Piekarnię S.G.
Tymoczko - A.E. Szczyrbak
z Cieplic i
Hurtownię MURAKUN
z Jeleniej Góry. Było tam wszelakie
pieczywo, ciastka i ciasteczka, ogromne, świeżutkie
truskawki, słodycze, napoje, paluszki itp.
Wspaniałości na grillu przygotowywała osobiście Pani
Dorotka - pyszności, palce lizać.
Z
zaproszonych gości przyjechali: praktycy z zakresu
pedagogiki specjalnej Panie
Joanna Chowaniec i
Magdalena Wittenbeck
z Jawora, specjalista rehabilitacji Pan
Jerzy Stańczyk,
który ot tak dla relaksu przyjechał z Janowic Wielkich
rowerem (proponuję popatrzeć na mapę, ale zwrócić
uwagę na poziomice i różnicę wysokości) oraz docent
(gratulujemy awansu)
Andrzej Zygmunt
z Wrocławia, który od początku wspiera
działania naszego Stowarzyszenia. Panie z Jawora
opowiadały o prowadzonych przez siebie w Jaworze
zajęciach świetlicowych dla dzieci z różnymi
schorzeniami.
Pan
Jerzy Stańczyk
odpowiadał na szereg pytań dotyczących różnych metod
rehabilitacji i rozwiewał pojawiające się wątpliwości,
zadeklarował też współpracę ze Stowarzyszeniem przy
podejmowanych wszelkich działaniach z zakresu
rehabilitacji.
Docent Andrzej Zygmunt
mówił o trudnościach, z jakimi boryka się przy
załatwianiu dotacji do remontu budynku poszkolnego, w
którym ma powstać ośrodek szkoleniowo rehabilitacyjny.
Około godziny 13.00 pierwsza z atrakcji:
Wspaniałą bryczką użyczoną przez
Pana Jerzego Jaroszewskiego
z
OW ŁOKIETEK
powoził tym razem kolejny przyjaciel dzieci z Borowic
Pan Marek Gruszecki.
Przejażdżki bryczką po Borowicach stały się już
tradycją naszych spotkań i trudno sobie bez nich te
spotkania wyobrazić. Radości było co niemiara, każdy
jechał przynajmniej raz.
Obok ogródka, gdzie siedzieliśmy przy piknikowych
stołach jest plac zabaw dla dzieci, a na nim przeróżne
huśtawki, piaskownica, karuzela, tuż obok płynie potok
z krystalicznie czystą wodą. Jedną z atrakcji dla
dzieci było siedzenie na mostku, moczenie nóg w
górskim potoku i spławianie podskubywanych z dekoracji
balonów. Dzieci słuchały, a także śpiewały piosenki
przy akompaniamencie gitary Prezesa. Trudno wymienić
wszystkie pomysły naszych milusińskich, bo było ich
mnóstwo.
O godzinie 14.00 Do Borowic dojechała ze Świecia
k/Leśnej rodzina z 11-miesięczną Dominisią, która
momentalnie znalazła się w centrum zainteresowania
wszystkich obecnych. Okrzyknęliśmy ją maskotką naszego
spotkania. Cały czas uśmiechała się do wszystkich,
cudownie gaworzyła, ładnie siedziała sobie na trawie,
a najlepiej u Mamy na kolanach. Pociechy było też
trochę, jak Michaszek zajadał pieczyste, a mała
Agnieszka z Wlenia usiadła obok niego i zaczęła go
podkarmiać słonymi paluszkami, wycierać mu buzię, a w
końcu na zmianę nadstawiali buziaki po porcję mięska z
widelca.
Tymczasem starsze dzieci tworzyły piękne rysunki i
malowidła na Plenerze Młodych Artystów - to atrakcja
przygotowana przez rodzinę
Państwa Muraszko
z Jawora. Czego tam nie było: kwiaty, drzewa,
zwierzątka (niektóre z szablonów), nawet - o zgrozo -
sceny batalistyczne z wojny. W międzyczasie przybył
redaktor z
Muzycznego Radia
Jelenia Góra 105,8, 106,7 FM
celem nagrania relacji z naszego spotkania.
Przeprowadził wywiad z
Prezesem,
z
Panią Chowaniec
i z niektórymi rodzicami. Materiał wyemitowany został
w poniedziałek, 20 czerwca 2005 r. w raporcie
regionalnym.
Czas mijał szybko, około godziny 17.00 zaczęli
niektórzy wyjeżdżać, około godziny 19.00 zakończyliśmy
pierwszy dzień pikniku.. Na kameralne, wieczorne
spotkanie w
kawiarni DOROTKA w OW
SKALNIK
przyjechał z żoną właściciel
OW ŁOKIETEK Pan Jerzy
Jaroszewski.
Była oczywiście gitara i wspólne śpiewanie. Było też
zaproszenie uczestników pikniku na godzinę 12.00 w
niedzielę na jazdę konną w
OW ŁOKIETEK.
W niedzielę o godzinie 12.00 do
OW ŁOKIETEK
przyjechało kilka kolejnych rodzin. Jedni jeździli
wierzchem wokół górskiej polany, inni w tym czasie
korzystali z placu zabaw lub spacerowali po okolicy.
Podziwialiśmy też dwutygodniowego źrebaczka. Kiedy już
wszyscy najeździli się do woli, zjechaliśmy do
OW
SKALNIK.
Wcześniej
Pan
Jerzy Jaroszewski
zaprosił do odwiedzania ośrodka nie tylko przy okazji
pikników.
Na terenie
OW SKALNIK
ponownie był grill, zabawy na placu zabaw, rozmowy,
opowieści o różnych bardziej lub mniej dziwnych
przypadkach związanych z wychowywaniem naszych dzieci.
Jedna z rodzin przywiozła na grill własne wyroby
masarskie - nawet najbardziej najedzony skusił się
choćby na jedną porcję. Z niekłamanym żalem
rozjeżdżaliśmy się w niedzielę około 18.00. Pociechą
było to, że zaraz po przerwie wakacyjnej spotkamy się
wszyscy w Borowicach na IV Spotkaniu Integracyjnym pod
hasłem „Znowu pieczemy ziemniaka w Borowicach”.
Na koniec jeszcze mała refleksja: cieszy nas to, że
podczas zabaw uczestniczy w nich coraz więcej dzieci
miejscowych, z Borowic. Bawią się razem wspaniale i
nie widać tu żadnych uprzedzeń ani przygadywań, nie
przeszkadza im to, że ośmiolatek nie mówi, lub któreś
dziecko słabo chodzi, czy nie biega.
Kolejne potwierdzenie na to, by tolerancji uczyć się
od dzieci.
Jeszcze raz dziękujemy Wszystkim,
którzy przyczynili się do zorganizowania tego
wspaniałego spotkania Rodzin dzieci z zD
zobacz
galerię
posłuchaj relacji
powrót
Czwarty Piknik „Pieczenie ziemniaka w Borowicach”
W
dniach 10 i 11 września 2005 roku na terenach
OW SKALNIK i
OW ŁOKIETEK
odbył się IV Integracyjny Piknik Rodzin i Przyjaciół
Dzieci z Zespołem Downa pod hasłem "Pieczemy ziemniaka
w Borowicach".
Borowickie spotkania członków
naszego Stowarzyszenia stały się już tradycją. Tym
razem udział zadeklarowało ponad 70 osób. Prognozy nie
były najlepsze. Zapowiadano burze i opady deszczu na
sobotę i niedzielę. Zaprzyjaźniony góral ostrzegał: „Muski
tnom na dysc, ale jok z górolem załatwis, to sie z
Ponem Bóckiem pogado i dysc sie psesunie”.
Tym razem jednak także aura obeszła się z nami
łaskawie. Chmury kłębiły się po czeskiej stronie,
nieciekawie to wyglądało.
Pierwsi uczestnicy zaczęli
zjeżdżać się od 10.00. Autobus przed 11.00 był
wypełniony oczywiście naszymi dziećmi i ich rodzinami.
Udało się zorganizować sprawny transport na miejsce
spotkania - tu dzięki Panu Bogdanowi Piotrowskiemu
z Baru BOGDANKA w Borowicach za użyczenie samochodu
osobowego.
Na miejscu czekał już
przygotowany, udekorowany piknikowy stół, płonęło
ognisko, na stole jak zwykle, przeróżne smakołyki,
ciasta i słodkie pieczywa przekazane przez
sprawdzonych przyjaciół
piekarnię Tymoczko
- Szczyrbak w Jeleniej
Górze - Cieplicach. Przy stole stał sobie spokojnie
duży kosz wypełniony przygotowanymi specjalnie
ziemniakami - w końcu miało to być "Pieczenie
ziemniaka".
Przy grillu stanęła właścicielka
OW SKALNIK Pani Dorota Kwiecień, która jak zwykle w
profesjonalny sposób przyrządziła mięsne smakołyki.
Towarzystwo zasiadło przy stołach, dziatwa bawiła się,
grała, ganiała perliczki, co niektórzy taplali się w
górskim potoku, a wszyscy przednio się bawili.
Po raz pierwszy na nasze
spotkanie przyjechał Tato z 6-cio miesięcznym Marcelem
z zD z podjeleniogórskiej Łomnicy. Ale było: wszyscy
uczestnicy wylegli, by podziwiać uroczego Marcelka,
który ledwie się obudził, a już obdarzył
zgromadzonych najpiękniejszym uśmiechem świata.
Szybko płynął czas podczas
degustacji grillowych przysmaków, rozmów, zabaw
dzieci, spotkań, wymiany doświadczeń i najzwyklejszych
pogaduszek.
Około godziny 15.00 stała
atrakcja naszych spotkań: przed
OW SKALNIK zajechała
bryczka użyczona przez
Pana Jerzego Jaroszewskiego
z OW ŁOKIETEK, powożona
przez
Pana Marka Gruszeckiego
z Borowic. Każdy co najmniej raz pojechał bryczką
przez urocze jesienią Borowice, radości było co
niemiara
W międzyczasie w ogniskowy
popiół powędrowały przygotowane ziemniaki, po pewnym
czasie smakowity zapach obwieścił, że chyba są już
dobre. W okrutnym upale trzech odważnych rozgarniało
popiół i wyciągało gotowe hasło naszego spotkania.
Dzieci bawiły się na huśtawkach i karuzelach, grały w
piłkę i kometkę, rysowały piękne pejzaże, ale
wyczuwało się, że wszyscy oczekują na zapowiedzianą
niespodziankę...
I tylko
Prezes wiedział, że
zachwiały się fundamenty niespodzianki i miała zostać
już odwołana. Zbliżała się już godzina 17.00 W pewnym
momencie na teren spotkania wjechał szary Golf, z
którego wysiadł niepozorny człowiek, zagadał chwilę z
Prezesem, wsiedli do samochodu i zniknęli.
Po kilku minutach
wrócili i po uśmiechniętej minie Prezesa wszyscy
odgadli, że zaraz COŚ będzie.
Prośba o chwilę ciszy. Prezes
pokazał czarny futerał, z którego wyjął piękną,
nowiutką gitarę.
Był to instrument zakupiony
przez właściciela
TV DAMI Pana Macieja Wachowicza
i przekazany jako darowizna rzeczowa na potrzeby
Stowarzyszenia. Wszystko było już jasne.
W szybkim tempie przed zebranymi
zainstalował się zespół instrumentalno-wokalny MINI
DUO.
Zespół zaprezentował program
popularny, w którym znalazły się obok przyśpiewek
góralskich pozycje z klasyki polskiej muzyki
rozrywkowej i oczywiście piosenki dla dzieci. Efekt
przeszedł najśmielsze oczekiwania. Brawom i bisom nie
było końca.
Nie byłoby, gdyby nie fakt, że
góral załatwił przesunięcie "dyscu" tylko o parę
godzin. Na grających i słuchających spadły pierwsze
krople ciepłego, letniego deszczu. No, ale takie
niespodzianki nie są zaskoczeniem dla organizatorów.
Błyskawicznie przeniesiono wszystko ze stołu do
pobliskiej kawiarni
DOROTKA,
gdzie kontynuowano rozpoczętą wcześniej zabawę.
Ponieważ wszystkie atrakcje
plenerowe zostały zakończone i tak lada chwila
przenieślibyśmy się właśnie tam. Po prostu, dzięki
wstawiennictwu zaprzyjaźnionego górala "dysc" spadł
wtedy, kiedy już mu było wolno.
W kawiarni kolejna gratka -
śpiewanie przy akompaniamencie dwóch gitar, wspaniałe
tańce dzieci i dorosłych (gwiazdą wieczoru była
niewątpliwie Marlenka (zD), mistrzowsko tańcząca
Macarenę, którą na życzenie gości puszczano chyba z 5
razy). Olbrzymie brawa zebrała też przeurocza Jagódka
naszej Alicji, która przy akompaniamencie gitary
Prezesa zaśpiewała swoją wersję piosenki "Pat i Kot".
W międzyczasie nad Borowicami
przeszła gwałtowna, górska burza, która spowodowała
m.in. uszkodzenia instalacji telefonicznych. Po dwóch
godzinach ściana wody znikła - deszcz jak spadł, tak
przestał nagle
Niedziela powitała nas piękną,
słoneczną pogodą, ciepłem i wspaniałym, orzeźwiającym
powietrzem.
Tym razem zaproszenie na jazdę
konną do OW
ŁOKIETEK opiewało na wczesną godzinę, 8.30, a to z
powodu wyjazdu właściciela do stolicy. Stawiły się
wszystkie rodziny nocujące w Borowicach, przyjechały
też rodziny z dziećmi z Jeleniej Góry.
Po kilkakrotnej
przejażdżce wokół górskiej polany wróciliśmy do
OW
SKALNIK, gdzie przy grillu i zabawach spędziliśmy cale
niedzielne popołudnie.
Przed wyjazdem solennie
przyrzekliśmy sobie, że już w tym roku koniecznie
organizujemy pierwszą imprezę zimową.
zobacz galerię
powrót
Piąty integracyjny Piknik w
Borowicach
Zapowiadane na
mijający weekend ulewy, silne wiatry, burze nie
zraziły organizatorów Piątego Spotkania
Integracyjnego członków
Jeleniogórskiego
Stowarzyszenia Rodzin i Przyjaciół Dzieci z Zespołem
Downa i ich rodzin,
które pod hasłem „Powitanie Lata” odbyło się w
dniach 17 i 18 czerwca 2006 roku w
podjeleniogórskich Borowicach.
Nie zraziły, ale nieco
nastraszyły.
Po zakończeniu przygotowań i
przewiezieniu do Borowic wszelkich niezbędnych
rzeczy, materiałów, aprowizacji, po ostatecznych
uzgodnieniach spoglądaliśmy w piątek w niebo z
wielkim niepokojem. Ciężkie chmury zbierały się nad
Karkonoszami przez cały dzień. Prognozy telewizyjne
były wręcz przerażające: akurat w sobotę i niedzielę
przez Polskę przejdzie front atmosferyczny z silnymi
burzami i obfitymi opadami deszczu oraz bardzo
silnymi wiatrami. Padać zaczęło w piątek wieczorem,
była też burza, ale stosunkowo słaba. O piątej rano
w sobotę obudziła nas kolejna burza, deszcz padał do
8.00.
Ponieważ ustalamy, jak zwykle, że spotykamy się bez
względu na pogodę kontynuowaliśmy przygotowania na
miejscu.
Już podczas
dekoracji piknikowych stołów zza chmur wyjrzało
słońce, początkowo nieśmiało, a po chwili
rozchmurzyło się - jak to w górach - znienacka.
Temperatura momentalnie podniosła się do ponad 25
stopni, Wybierający się na spotkanie uczestnicy z
oddalonych bardziej miejscowości telefonicznie
upewniali się, czy piknik nie został odwołany i z
niedowierzaniem słuchali naszych informacji o
słonecznych i upalnych Borowicach: wszędzie padało,
mocniej, lub słabiej.
Wprawdzie zawsze mamy przygotowany alternatywny
program spotkania na wypadek opadów, ale wszyscy
wiedzą, że największe atrakcje mamy właśnie w
plenerze: bryczka, ognisko, grill, jazda konna...
Pierwsza w
Borowicach zameldowała się nasza Natalka z Mamą
przywożąc na dobry początek smakowite, czerwcowe
truskawki. Przed południem zaczęli zjeżdżać się
kolejni uczestnicy, czasami wjeżdżając do Borowic z
bardzo dziwnych kierunków (pora chyba na mapkę
dojazdu na stronie internetowej Stowarzyszenia).
O 11.30
przed
OW SKALNIK
zajechała znana wszystkim bryczka, ale jakże
odmieniona: po remoncie, z pięknym, składanym dachem
i nowymi siedzeniami, a powoził nie kto inny, jak
właściciel
OW
ŁOKIETEK
Pan Jerzy
Jaroszewski we
własnej osobie. Jednorazowo zabierał 5 dzieci i 1
osobę dorosłą. Trasa przejazdu też była inna, niż
zwykle i obejmowała niemal pół Borowic.
W międzyczasie Pani
Dorotka Kwiecień
zaczęła przy grillu piec swoje
mięsne przysmaki, na przybywających wciąż gości
czekał pięknie udekorowany, piknikowy stół,
świeżutkie truskawki, pyszne bułeczki ufundowane
tradycyjnie wraz z pieczywem przez cieplicką
piekarnię
Tymoczko - Szczyrbak, różne napoje,
słodycze i czego tylko dusza zapragnie.
Kiedy już wszyscy
przewiezieni zostali bryczką zaczął się prawdziwy
piknik, nad naszymi głowami przelewały się ciężkie
chmury, ale było ciepło i nie padało, chociaż od
czasu do czasu słychać było pomruki z oddali,
wskazujące na to, że gdzieś te burze są.
Na łące, która pięknie
obeschła dzieci grały w piłkę, skakały na
skakankach, biegały, bawiły się na huśtawkach i
karuzelach, jednym słowem wspaniała zabawa. Około
14.00 rozpaliliśmy ognisko, które dodało uroku i
barwy naszemu spotkaniu.
W 5
Pikniku uczestniczyło ponad 60 osób. Z zaproszonych
gości przybyła Pani
Dorota Królikowska
- nasza muzykoterapeutka z rodziną i docent
Andrzej Zygmunt
z Wrocławia - gratulacje z okazji narodzin syna
Panie Andrzeju.. Nie mogli przyjechać, mimo
wcześniejszego potwierdzenia swego udziału:
właściciel TV DAMI Pan
Maciej Wachowicz
oraz
dyrektor Muzycznego Radia Pan
Darek Maląg,
jak również Pan
Jerzy Stańczyk
- specjalista rehabilitacji.
Muzyczne Radio
było jednak na naszym spotkaniu
reprezentowane przez reportera Pana
Marka
Komorowskiego, który nagrał materiał dotyczący
naszych borowickich spotkań oraz zajęć z
muzykoterapii. Reportaż wyemitowany został w dniu 19
czerwca 2006 r. o godz. 9.30 w raporcie regionalnym
Muzycznego Radia.
Na piknikowym
stole zainstalowaliśmy tym razem radioodtwarzacz, z
którego popłynęły dźwięki piosenek Misia i Margolci.
Następnie Pani Dorota Królikowska wyciągnęła
dzieciarnię na trawę, gdzie zaczęły się wspólne
tańce i śpiewanie.
Czas mijał szybko, wśród
uczestników krążyła wiadomość o planowanej
niespodziance, wiadomo też było, że uzależniona jest
od pogody, a chmur nad nami nie brakowało.
Około godziny 17.40 od strony
Karpacza zaczęły docierać pomruki, jakby
nadchodzącej nawałnicy, z minuty na minutę coraz
głośniejsze. Czyżby koniec zabawy? Nic bardziej
mylnego: na piknikowy teren z gracją i fasonem
zajechało siedem wspaniałych, ciężkich motocykli:
Harley Davidson, Suzuki, Kawasaki, nawet nasz
rodzimy Junak się tam znalazł. Z pojazdów zsiadła
grupa ubranych na czarno motocyklistów, jedna z
przybyłych pań trzymała w ręce olbrzymią torbę z
przeróżnymi smakołykami dla naszych dzieciaczków.
Zaczęło się wielkie oglądanie, fotografowanie,
przymierzanie się do kierownicy, dzieci ubierały
motocyklowe akcesoria, udawały jazdę wyścigową, a te
błyski w ich oczach i niewypowiedziana radość, to
trzeba było zobaczyć. Zresztą, niejednemu dorosłemu
oczy zaświeciły się do tych cacek motoryzacyjnych, a
w międzyczasie dojechały jeszcze trzy maszyny.
Po
poczęstunku okazało się, że to nie koniec atrakcji
przygotowanych przez jeleniogórską grupę
motocyklistów: Dwa najcięższe motocykle wyjechały
przed bramę i każde chętne dziecko zostało
przewiezione przez Borowice.
Nie
trzeba chyba przy tym wspominać, że cała okolica
zeszła się podziwiać pokaz motocykli.
Pierwsza oczywiście jechała
Natalka, której, tak jak i Kubusia wszędzie było
pełno.
Późna
była już godzina, kiedy wszyscy już pojeździli,
motocykliści uformowali kolumnę marszową do wyjazdu.
Przegazowywane, potężne silniki nie dały rady
zagłuszyć gromkich braw i okrzyków dzieci:
„Dziękujemy, dziękujemy! Do widzenia, do widzenia!”.
Malownicza grupa żegnana przez wszystkich odjechała
w kierunku Karpacza.
Powoli
dobiegał końca pierwszy dzień spotkania, kolejny już
raz wygraliśmy z kapryśną, czerwcową pogodą. Jeszcze
kameralne spotkanie rodziców pozostających w
Borowicach, oczywiście w kawiarni DOROTKA, wspólne
śpiewanie przy akompaniamencie gitary Prezesa i
pierwsze wrażenia na gorąco z pokazu motocyklowego,
poniektórzy poszli jeszcze na ognisko do sąsiedniego
ośrodka.
Niedzielny
poranek powitał nas piękną, słoneczną pogodą i
niemal bezchmurnym niebem. Zaraz po śniadaniu
pojechaliśmy na teren
OW ŁOKIETEK,
gdzie tradycyjnie odbywa się jazda konna wierzchem.
Tym razem przyjechało wyjątkowo dużo rodzin, co
bardzo nas ucieszyło, a Pan Jerzy Jaroszewski
pozwolił każdemu przejechać dwukrotnie stałą trasę
wokół górskiej polany.
Po atrakcjach
konnej jazdy wróciliśmy do OW SKALNIK, gdzie w
ogródku rozpaliliśmy grill, dzieci tworzyły piękne
prace, tym razem przy użyciu kolorowej kredy
tablicowej - niektóre prace były wyjątkowo urocze.
Oczywiście karuzela, huśtawki, piaskownica, w której
powstał piękny zamek. Niektórzy poszli zwiedzać
okolicę i borowicki kościół, w którym w niedzielne
południe odprawiana jest msza. Były zawody
bilardowe, a także, jak na mundialowy czas przystało
ostra gra w piłkę kopaną.
Jeszcze jeden
miły element: w pewnym momencie Pani Dorotka
poproszona została przez dzieci do piknikowego
ogródka. Tam, w obecności wszystkich dzieciaczków
Basia i Daniel wręczyli jej piękną wiązankę kwiatów
z podziękowaniem za wszystko, co do tej pory dla nas
zrobiła, a zrobiła naprawdę wiele.
Można by tak
pisać, pisać, a i tak nie jestem w stanie oddać
nawet części atmosfery, jaka panowała podczas
czerwcowego spotkania.
Jedyny skuteczny
sposób:
tam trzeba być!
Rozjeżdżając się wieczorem
do domów snuliśmy już plany jesiennego spotkania w
gościnnych Borowicach.
zobacz galerię
powrót
VI Piknik
„Pieczenie ziemniaka w Borowicach”
Ciepły, wrześniowy weekend mamy już za sobą.
W
dniach 16 i 17 września 2006 roku w Borowicach, przy
sprzyjających warunkach atmosferycznych odbył się VI
Integracyjny Piknik zorganizowany przez
Jeleniogórskie Stowarzyszenie Rodzin i Przyjaciół
Dzieci z Zespołem Downa pod hasłem „Pieczenie
ziemniaka w Borowicach”.
Do Borowic przybyły łącznie 63 osoby, w tym 29
dzieci. Nie dojechała część zaproszonych gości, a
także parę rodzin ze Stowarzyszenia, którym udział w
pikniku uniemożliwiły kłopoty zdrowotne dzieci.
Silną grupę tym razem stanowiła ekipa z Legnicy,
które to miasto reprezentowało 15 uczestników
pikniku - cztery osoby z tej grupy złożyły
deklaracje członkowskie do Stowarzyszenia.
Przyjechali też goście: Ela z Rodgerem z Gdyni oraz
Alicja z Jagodą z Tych, przy czym Alicja po raz
ostatni jako gość, gdyż także zgłosiła swój akces do
naszego Stowarzyszenia.
Z
powodu wyjazdu na turnus nad morze nie mieliśmy za
wiele czasu na przygotowanie imprezy, ale praktyka
nabyta podczas organizacji borowickich spotkań tym
razem zaowocowała tym, że w ciągu czterech dni
sprawy organizacyjne dopięte były „na ostatni
guzik”. Pozostawało jedynie czekać na sprzyjające
warunki atmosferyczne oraz piknikowych gości.
W sobotni ranek zawieźliśmy do Borowic ostatnie
zakupy, w tym oczywiście worek ziemniaków, bez
których impreza nie miałaby prawa bytu. Tradycyjnie
już nasi gospodarze z OW SKALNIK, Państwo Dorota,
Katarzyna i Krzysztof Kwiecień postarali się, aby
miejsce naszego spotkania wyglądało atrakcyjnie i
kolorowo. O zapas opału na ognisko zadbał
niezastąpiony w tej roli góral Józek, który
zaopatrzył nas w drewno wystarczające na kilka
ognisk.
Około godziny 10.30 zaczęli pojawiać się pierwsi
uczestnicy pikniku, rozpaliliśmy wielkie ognisko,
aby uzyskać jak najwięcej żaru, który odgrywał tutaj
niepoślednią rolę. Przed godziną 12.00 Pani Dorotka
stanęła przy grillu, od którego po kilkunastu
minutach zaczęła rozchodzić się apetyczna woń
pieczonych przysmaków i zaczęła się degustacja.
Dzieci w międzyczasie opanowały górską łąkę i
skalnikowe place zabaw, były tam gry w piłkę, zabawy
sprawnościowe, rzucanie kółkami do celu i tradycyjne
plener rysunkowo-malarski. Z głośników porządnego
tym razem sprzętu popłynęły piosenki Misia i
Margolci, dzieci śpiewały i tańczyły i wytworzyła
się wspaniała, rodzinna atmosfera, jaką można
spotkać chyba tylko na naszych plenerowych imprezach
rodzinnych. Niewątpliwie atrakcją muzyczną była
prezentacja płyty z pięknymi szantami nagraną przez
zespół TONAM I SYNOWIE, w którym występuje Tato
Jagódki z Tych - Wojtek. Starsze dzieci opiekowały
się mniejszymi, rodzice mogli swobodnie porozmawiać,
wymienić się doświadczeniami lub po prostu
poplotkować. Oczywiście, nie mogło zabraknąć relacji
z wyjazdu nad morze i wywiezionych stamtąd wrażeń.
Po godzinie 14.00 uznaliśmy, że mamy wystarczającą
ilość żaru i do ogniska powędrował niemal cały worek
ziemniaków. Podczas oczekiwania na ich upieczenie
nadal trwały wspólne zabawy, niektórzy poszli na
spacer, inni do lasu na grzyby. Uczestnicy spotkania
opanowali teren OW SKALNIK po obu stronach ulicy, a
jak wiecie, miejsca do zabaw tam nie brakuje.
Najmłodsi uczestnicy spotkania: czteromiesięczny
Kajtuś i ośmiomiesięczny Dawid baraszkowali sobie na
kocach, przerywając zabawę na odpoczynek w wózkach.
Dzieci miały jeszcze jedną, dodatkową atrakcję: nasi
gospodarze wypuścili z klatki parę królików, które
wcale nie uciekały i pozwalały się pogłaskać,
skubiąc w tym czasie spokojnie trawę. W taki sposób
powstała nowa dziedzina: królikoterapia.
Pogoda cały czas była słoneczna, ale zaczął wzmagać
się wiatr i różne dziwne rzeczy zaczęły fruwać nam
nad głowami, czasami był to talerzyk, czy kubek
porwany ze stołu, bywała lekka bluzeczka, czy
zapomniana torba. Najgorzej, że porywisty wiatr
nieustannie zdmuchiwał popiół z piekących się w
ognisku ziemniaków i co chwila trzeba było
podsypywać.
Po godzinie 16.00 od strony ogniska zaczął dochodzić
apetyczny aromat i postanowiliśmy sprawdzić, czy
ziemniaki już się dopiekły.
Różnie to z nimi było, z powodu niesfornego wiatru
niektóre były od góry jakby przypalone, lecz po
przekrojeniu okazało się, że są wyśmienite. Od razu
rozpoczęło się wyciąganie ziemniaków z ogniska i
degustacja.
Tym razem nie było przejażdżek bryczką, ale nie
znaczy to, że na pikniku brakło dodatkowych
atrakcji. Tuż po godzinie 16.00 powtórzyła się
sytuacja z czerwcowego spotkania: na piknikowy teren
z fasonem zajechało 10 ciężkich motocykli, to znani
już nam przyjaciele dzieci z jeleniogórskiej grupy
motocyklistów. Oczywiście przywieźli smakołyki dla
dzieci, zaczęło się też wielkie fotografowanie na
tych pięknych maszynach. Furorę robiły też
okulary-olbrzymy - każdy chciał przymierzyć i zrobić
sobie w nich zdjęcie.
Kiedy już wszyscy nacieszyli oczy widokiem motocykli
i przymierzających się do nich dzieci zaczęło się
wożenie chętnych motocyklami po Borowicach. Przy
okazji pojeździły także zaprzyjaźnione dzieci z
Borowic, które, tradycyjnie już, biorą udział w
naszych spotkaniach.
W
rodzinnej, miłej atmosferze czas szybko mijał,
zaczęło się zmierzchać, część uczestników pojechała
do domu, ale pozostali nie chcieli kończyć imprezy,
szczególnie, że pomimo porywistych podmuchów wiatru
było ciepło. Zbieranie rzeczy i sprzątanie
rozpoczęliśmy dobrze po zmierzchu, po czym spotkanie
przeniosło się do kawiarni DOROTKA.
Tym razem na noc w Borowicach zostało 25 osób,
wobec czego stanowiliśmy liczną grupę w kawiarni,
spać poszły jedynie najmłodsze dzieci. Oczywiście
gospodarze od razu zorganizowali dyskotekę przy
muzyce zamawianej przez dzieci. Były wspólne tańce,
nawet Prezesowi nie popuścili, wciągając go w
lambadowy korowód. Tak wesoło, przy wspólnej zabawie
zakończyliśmy pierwszy dzień pikniku. Były
oczywiście jeszcze zajęcia w podgrupach z gitarą i
śpiewem, lecz w końcu trzeba było iść spać.
Na drugi dzień po śniadaniu tradycyjnie pojechaliśmy
na teren OW ŁOKIETEK, gdzie właściciel, Pan Jerzy
Jaroszewski przygotował stałą atrakcję: jazdę konną
wierzchem. Na górską polanę stawiło się tym razem 37
osób, każdy, kto chciał dwukrotnie objechał konno
stałą trasę, inni w tym czasie byli na placu zabaw,
spacerowali, rozmawiali.
Po zakończeniu jazdy wręczyliśmy panu Jerzemu
podziękowanie za dotychczasową pomoc w organizacji
naszych spotkań. Uzyskaliśmy też obietnicę kolejnych
zaproszeń na jazdy bryczką i wierzchem, nie tylko
przy okazji pikników, a także na zimowe szaleństwa
ze skuterem śnieżnym.
Po atrakcjach konnej jazdy wróciliśmy na teren OW
SKALNIK, gdzie przy grillu i muzyce wspólne zabawy
trwały do późnego wieczora. Po obiedzie powoli
zaczęło się rozjeżdżanie do domów. Ostatni
uczestnicy wyjechali po godzinie 20.00 i kolejne,
szóste już borowickie spotkanie integracyjne
Jeleniogórskiego Stowarzyszenia Rodzin i Przyjaciół
Dzieci z Zespołem Downa przeszło do historii
Pozostaje radość z możliwości przebywania razem,
cieszy nas to, że nasze dzieci bardzo się ze sobą
zżyły, wspaniale się bawią, starsze dzieci opiekują
się maluchami. Już wiemy, jak ważną rolę w naszym
życiu odgrywają właśnie takie spotkania w atmosferze
pikniku i wspaniałej zabawy, gdzie rodzice nabierają
nowych sił do zmagań z codzienną, szarą
rzeczywistością.
zobacz galerię
powrót
VII
integracyjne spotkanie
„Powitanie Lata i
Dzień Dziecka w Borowicach”
W
dniach 9 i 10 czerwca 2007 r. w podjeleniogórskich
Borowicach odbyło się zorganizowane przez
Jeleniogórskie Stowarzyszenie Rodzin i Przyjaciół
Dzieci z Zespołem Downa siódme integracyjne
spotkanie rodzin pod hasłem „Powitanie Lata”. Tym
razem dodatkowo w pierwszym dniu pikniku odbyły się
imprezy związane z obchodami Dnia Dziecka i było to
pierwsze nasze przedsięwzięcie dofinansowane w 60%
przez PFRON.
Przygotowania miejsca spotkania zaczęły się już
wczesnym przedpołudniem, miejsce pikniku zostało
wysprzątane i udekorowane kolorowymi balonami i
serpentynami, przygotowaliśmy teren przeznaczony do
gier i konkursów z okazji Dnia Dziecka. Z uwagi na
dochodzący niemal do 30 stopni upał zrezygnowaliśmy
z rozpalania ogniska.
Pierwsi goście zaczęli przyjeżdżać około godz.
11:00, na piknikowych stołach pojawiły się czerwcowe
truskawki, słodkie pieczywo, napoje i różne
przysmaki. Pan Eugeniusz z Borowic podjął się
obsługi rozpalonego w międzyczasie grilla i nie da
się ukryć, że okazał się nie lada mistrzem w tej
dziedzinie. Tym razem nie było jednej ze stałych
atrakcji - jazdy bryczką, a to z powodu kontuzji,
jakiej doznał koń pana Marka Gruszeckiego, wobec
czego spotkanie rozpoczęliśmy od gier i konkursów
dla dzieci. Wszystkie konkurencje wymyśliła Irena,
nasz sekretarz Zarządu, a przy ich przeprowadzaniu
pomagały dwie wolontariuszki z Borowic, Martyna i
Roksana. Dzięki ich pomocy wszystko przebiegło
sprawnie i każde niemal dziecko wzięło udział w
jakichś zawodach. Były tam slalomy z piłką lekarską,
rzuty piłką do koła hula-hoop, slalom hokejowy,
rzuty woreczkami z grochem itp. Radości i zabawy
było przy tym co niemiara. Dla wszystkich
uczestników przygotowane zostały okolicznościowe
dyplomy.
Około godziny 13:00 na miejsce spotkania przybyli
przedstawiciele Banku Zachodniego WBK w Jeleniej
Górze i zaczęły się przygotowania do uroczystego
przekazania symbolicznego czeku na kwotę 4.000 PLN,
którą fundacja Bank Dziecięcych Uśmiechów przekazała
naszej organizacji na dofinansowanie wyjazdu grupy
dzieci na turnusy do Mrzeżyna w 2007 roku. Dyrektor
I Oddziału BZ WBK w Jeleniej Górze pan Artur
Zuchewicz opowiedział o fundacji i jej działalności,
następnie odbyło się przekazanie czeku dzieciom.
Podziękowanie Prezesa oraz kwiaty przekazane przez
Basię i Daniela, który, wręczając kwiaty, w pięknych
słowach podziękował fundacji w imieniu dzieci, były
bardzo wzruszającym, ciepłym momentem tej
uroczystości. Po zrobieniu pamiątkowych zdjęć
przeszliśmy do piknikowych stołów, na których czekał
na wszystkich smakowity poczęstunek.
Tuż po godzinie 14:00 w Borowicach zrobiło się
naprawdę głośno. Na teren OW SKALNIK w asyście 20
ciężkich motocykli z Jeleniogórskiego Klubu
Motocyklowego SFORA wjechały trzy samochody Straży
Pożarnej, w tym jeden z wysięgnikiem, który można
podnieść na wysokość 20 m. Zaczęło się wielkie
oglądanie, fotografowanie, dosiadanie stalowych
rumaków, a co odważniejsi mogli wejść na balkonik
wysięgnika i pojechać do góry, skąd rozciągał się
niepowtarzalny widok na okolicę. Dodatkowymi
atrakcjami były pokazy podania prądu wody (dzieci
też mogły popróbować uruchamiania prądownicy przy
strażackim wężu), a także tzw. strzał wodny ze
specjalnego urządzenia przenośnego. Te wspaniałości
stanowiły niespodziankę z okazji Dnia Dziecka
przygotowaną przez naszych przyjaciół -
jeleniogórskich motocyklistów z klubu SFORA.
Była też jeszcze jedna uroczystość. Otóż jeden z
naszych stowarzyszeniowych chłopców Aleks (pamiętamy
go ze słynnych „zawodów w spaniu” podczas pierwszego
pikniku w czerwcu 2004 roku) właśnie w sobotę
obchodził swoje 6 urodziny. Aleks poczęstował
wszystkich cukierkami. Otrzymał od organizatorów
życzenia urodzinowe i specjalny prezent, a cała
polana odśpiewała gromkie „100 lat”, przy czym do
mikrofonu śpiewały kolejno dzieci z Borowic.
Dodać należy, ze tym razem na polanie mieliśmy
nagłośnienie. Podłączony był tam nowiutki zestaw
muzyczny zakupiony dzień wcześniej ze środków PFRON
na potrzeby zajęć muzycznych oraz zestaw
nagłaśniający z dwoma bezprzewodowymi mikrofonami
użyczony przez niezawodną naszą przyjaciółkę, panią
Joasię Konopkę - dyrektorkę Miejskiego
Integracyjnego Przedszkola nr 14 w Jeleniej Górze
Cieplicach. Było więc przy czym tańczyć i się bawić,
z czego skwapliwie korzystaliśmy.
Niestety, piękna do tej pory pogoda przypomniała
nam, że jesteśmy w górach. Nadeszła gwałtowna,
czerwcowa burza. Ulewny deszcz przerwał jazdy
wysięgnikiem, uniemożliwił też przejażdżki
motocyklami po Borowicach. Po godzinie 16:00 nasi
goście, przemoknięci, ale z uśmiechami na twarzach
wyjechali z Borowic, a uczestnicy pikniku schronili
się w kawiarni DOROTKA. Burza, jak to burza: jak
nagle nadeszła, tak ustała. Po godzinie 17:00
cieszyliśmy się znowu słoneczną pogodą i coraz
cieplejszym, odświeżonym przez deszcz górskim
powietrzem.
O
godz. 18:00 miała miejsce jeszcze jedna,
niespodziewana atrakcja: Kierownik OW ŁOKIETEK wiózł
bryczką z kościoła w Borowicach parę nowożeńców.
Ponieważ wiedzieliśmy o ich przejeździe przez
Borowice postanowiliśmy obok OW SKALNIK zrobić
bramę.
Przygotowaliśmy bramę z kolorowych balonów, a kiedy
nadjechali nowożeńcy zaśpiewaliśmy przy gitarze
Prezesa kilka kupletów weselnych, Daniel wręczył
pannie młodej kwiatek, a wszyscy odśpiewaliśmy „100
lat”. Dzieci dostały od drużby słodycze, a i o
dorosłych nie zapomniano.
Tak pomału pierwszy dzień 7 pikniku w Borowicach
dobiegał końca. Powoli zaczęliśmy przenosić się do
kawiarni DOROTKA. W międzyczasie dzieci otrzymały
prezenty z okazji Dnia Dziecka od Stowarzyszenia, a
wcześniej obdarowane zostały przez motocyklistów z
jeleniogórskiej SFORY. Spotkanie w kawiarni, gry,
wspólne śpiewanie przy gitarze oraz wieczorna
dyskoteka zakończyły sobotnie atrakcje.
Drugi dzień rozpoczęliśmy wyprawą do OW ŁOKIETEK,
gdzie na 10:30 umówieni byliśmy na jazdę konną. W
międzyczasie dojechały osoby, które nie mogły
przyjechać w sobotę. Jeździliśmy konno wokół
górskiej polany, dzieci bawiły się na huśtawkach i
na innych urządzeniach na placu zabaw, bawiły się z
Szogunem i podziwiały źrebaka. Po emocjach konnej
jazdy wróciliśmy na teren OW SKALNIK, gdzie przy
grillu, rysowaniu i innych zabawach spędziliśmy
resztę niedzielnego dnia.
W
międzyczasie na boisku OWK HOTTUR odbył się mecz
piłkarski B klasy, w którym drużyna Borowic pokonała
zawodników z Pasiecznika 6:1, więc humory w Borowicach były dobre.
Dała o sobie znowu znać kapryśna, górska pogoda, ale
nie z nami takie numery. Grill przeniesiony został
do narożnika ogródka, a nad nim rozwiesiliśmy folię
ochronną, umożliwiającą swobodne pieczenia
smakołyków. Pogoda wreszcie dała za wygraną i do
końca dnia było już ciepło, słonecznie i
bezchmurnie. Mogliśmy wreszcie nagadać się do woli,
robić plany na przyszłość i umawiać kolejne
spotkania.
Jak zwykle z żalem, ale jednak trzeba było się
żegnać, tradycyjnie, z solennymi życzeniami: do
szybkiego spotkania.
zobacz galerię
powrót
VIII
Piknik Integracyjny
„Pieczenie
ziemniaka w Borowicach”
W
blasku żegnającego lato słońca, w słoneczny i
ciepły pierwszy dzień jesieni, na terenie ośrodków
wypoczynkowych SKALNIK i ŁOKIETEK w podjeleniogórskich
Borowicach odbył się Ósmy integracyjny piknik
Jeleniogórskiego Stowarzyszenia Rodzin i Przyjaciół
Dzieci z Zespołem Downa pod hasłem „Pieczenie
ziemniaka”.
Impreza
w 60% sfinansowana została ze środków Państwowego
Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych.
O
tym, że weekend zapowiada się słoneczny i ciepły
wiedzieliśmy już od kilku dni, ale na wszelki
wypadek czarowaliśmy pogodę, bo różnie to wcześniej
bywało. Pierwsza grupa rodziców stawiła się w
Borowicach już o godzinie 9:00, przygotowaliśmy
dekoracje, porządkowaliśmy teren pikniku,
udekorowaliśmy miejsce przyszłych konkurencji
portowych, wszechobecne baloniki i kolorowe serpentyny
ubarwiły teren OW SKALNIK. Rozpalone też zostało
wielkie ognisko, wszak do pieczenia ziemniaków
potrzebne jest dużo popiołu i
żaru. Ustawiliśmy też sprzęt muzyczny oraz
użyczony przez dyrektorkę Miejskiego Integracyjnego
Przedszkola nr 14 w Jeleniej Górze zestaw nagłaśniający
z dwoma bezprzewodowymi mikrofonami i mikroportem.
Do
pomocy przy prowadzeniu konkurencji sportowych oraz
innych zajęć z dziećmi zgłosiły się sprawdzone
wolontariuszki z Borowic Martyna i Roksana, pomagał
też brat Martyny, Mateusz. Przygotowano słupki do
slalomów, rzutnie do celu i wiele innych, ciekawych
miejsc. Przed konkurencjami dzieci mogły potrenować
rzuty, slalomy, skoki itp. Konkurencje rozpoczęły się
około godz. 12:00, było już nas wtedy około 40 osób,
a ciągle dojeżdżali kolejni uczestnicy pikniku. Wśród
naszych gości znaleźli się też przyjaciele z
najwspanialszego forum internetowego „Zakątek21”,
skupiającego rodziny i przyjaciół dzieci z zespołem
Downa z Polski i innych krajów, którzy zadeklarowali
chęć uczestniczenia w większości imprez przez nas
organizowanych.
Obok
piknikowych stołów rozpalono grill, na którym
przygotowywane były smakowite kąski: mięsa, kiełbaski,
krupnioki, podpiekany chleb itp. Na stołach pojawiły
się owoce jesieni - apetyczne jabłka oraz słodkie
bułeczki, paluszki, chrupki i wszelakie napoje.
W
międzyczasie na teren pikniku podjechała bryczka,
pan Marek Gruszecki po raz kolejny zaprosił chętnych
na przejażdżkę po zalanych słońcem Borowicach. Jeździli
tak długo, aż pojechali wszyscy, którzy chcieli. Chętnych
było tylu, że niezbędna była kilkunastominutowa
przerwa, aby dać odetchnąć spracowanemu koniowi.
Kiedy ostatni chętni wysiedli z bryczki nastąpiła
uroczysta chwila. Pan Marek poproszony został przez
dzieci na środek i miało właśnie nastąpić wręczenie
przygotowanego wcześniej podziękowania, gdy w
Borowicach rozległ się huk silników i na teren
pikniku wjechało około 10 ciężkich motocykli z
zaprzyjaźnionego Jeleniogórskiego Stowarzyszenia
Motocyklistów „SFORA”.
Po
powitaniu przez głośniki naszych przyjaciół wróciliśmy
do przerwanej uroczystości umiejscawiając ją tym
razem pomiędzy bryczką, a zaparkowanymi motocyklami.
Pan Marek usłyszał słowa podziękowania za wożenie
naszych dzieci bryczką już od 2 lat, w pięknych słowach
wyraził to Daniel, a 23-letni Michał wręczył podziękowanie
od dzieci, w ramie formatu A2, gdzie obok podziękowań
znalazły się fotografie pana Marka wiozącego dzieci
bryczką, oraz Martynę i Mateusza, dzieci pana Marka,
mknących przez Borowice na motocyklach ze
stowarzyszenia Sfora. Były ciepłe słowa z obydwu
stron i deklaracja dalszej współpracy „dopóki sił
starczy i zdrowie pozwoli”. Gromkie oklaski i
okrzyki w pełni oddały uczucia naszych rodzin.
Po
tej uroczystości nastąpiło wielkie oglądanie,
dosiadanie i fotografowanie wspaniałych motocykli.
Pomimo tego, że w tym samym dniu motocykliści mieli
w Lubsku zakończenie sezonu, część z naszych
przyjaciół postanowiła przyjechać do Borowic, aby
lato pożegnać w naszym towarzystwie. Pan Andrzej
przez mikrofon poprosił wszystkie obecne na pikniku
dzieci o podchodzenie kolejno do jego motocykla, każde
dziecko dostało prezent, przeważnie były to różniste
smakołyki.
Do
ogniska trafiło pół worka ziemniaków, w
oczekiwaniu na ich upieczenie nasi przyjaciele
zaproponowali kolejną atrakcję - przejażdżkę
motocyklami po Borowicach. Wcześniej nastąpiło
rozdanie nagród uczestnikom konkurencji sportowych.
Upominki dostały też dzieci, które w tych
zmaganiach nie brały udziału, w szczególności
nasze kochane maluszki, których tym razem sporo było
w Borowicach. Nie zabrakło też upominków dla
naszych wolontariuszek i ich rodzeństwa. Radości
przy tym było co niemiara.
Zbliżała
się chwila odjazdu naszych przyjaciół ze SFORY.
Wtedy Daniel poprosił o głos, mówiąc, że prosi
motocyklistów o zebranie się w jednym miejscu.
Daniel kilka dni wcześniej otrzymał wyróżnienie na
II Artystycznych Konfrontacjach Osób Niepełnosprawnych
„My też potrafimy śpiewać” w Dobrzycy k/
Pleszewa za przebojowe wykonanie piosenki „Córka
rybaka”. Tę właśnie piosenkę zadedykował w
podziękowaniu wszystkim motocyklistom i wspaniale ją
wykonał, otrzymując burzliwe brawa. Pan Andrzej nie
ukrywał wzruszenia, dziękując za ten występ. Dwie
piosenki z choreografią wykonał też Michał (23
l.), na naszych spotkaniach był po raz pierwszy, ale
już widać było, że jego obecność w
stowarzyszeniu mocno podniesie nasze notowania na
niwie artystycznej.
Chociaż
wygraliśmy tym razem z pogodą kilku osobom na
przeszkodzie we wzięciu udziału w naszym spotkaniu
stanęła choroba. Z tego też powodu nie mógł
dojechać z Bolesławca Karolek z rodziną, a urocze
Kasiole z Legnicy musiały nas opuścić w połowie
pierwszego dnia z powodu choroby Kasi. Tym niemniej w
spotkaniu wzięło udział (wraz z gośćmi) nieco
ponad 100 osób.
Po
degustacji pieczonych ziemniaków zaczęło się słynne
już „wędrowanie” z kocami za przesuwającym się
nasłonecznionym miejscem - specyfika górskiego
krajobrazu.
Kiedy
dotarliśmy już do ogradzającego OW SKALNIK płotu
postanowiliśmy przenieść dalszą część imprezy
do kawiarni DOROTKA. W międzyczasie dotarła ekipa z
jeleniogórskiej telewizji DAMI, nakręcili trochę
materiału w plenerze oraz w kawiarni podczas wspólnego
oglądania z płyty DVD reportażu z wystawy
fotografii naszych dzieci „Odmienne, ale takie
same”. Materiał ukaże się na antenie w poniedziałek.
Grupa rodziców, która w Borowicach została na
nocleg uczestniczyła w kameralnym spotkaniu w
kawiarni przy wspólnym śpiewaniu przy
akompaniamencie gitary i dyskotekowych szaleństwach.
Drugi
dzień tradycyjnie rozpoczęliśmy jazdą konną w
siodle na terenie OW ŁOKIETEK, na którą zaprosił
nas pan Jerzy Jaroszewski. Po atrakcjach konnej jazdy
po górskiej polanie wróciliśmy do OW SKALNIK, a na
godzinę 12:00 wszyscy udali się do kościoła w
Borowicach. Na niedzielną mszę nasze dzieci i ich
rodziny zaprosił proboszcz parafii Sosnówka ks
Mariusz. Wiele ciepłych słów padło tego dnia z
ambony na temat naszej organizacji, współpracy z
mieszkańcami Borowic, niemalże wtopieniu się naszej
organizacji w borowicką rzeczywistość. Padły słowa
podziękowania skierowane do licznej grupy mieszkańców
Borowic, którzy zupełnie bezinteresownie, z potrzeby
serca, wspierają nas i pomagają przy organizacji
naszych spotkań, nie szczędząc własnego czasu,
zaangażowania, a niejednokrotnie wspierając nas
rzeczowo i materialnie. To dzięki takim ludziom
borowickie spotkania są tak wspaniale, a integracja z
lokalną społecznością niemal modelowa.
Większość
naszych dzieci przystąpiła do komunii i otrzymała błogosławieństwo.
Ciepłe, pełne otuchy słowa księdza Mariusza na długo
zapadną w pamięć i serca uczestników niedzielnej
mszy. Podczas pożegnania, przed kościołem, ks.
Mariusz zaprosił do udziału w mszach świętych
podczas kolejnych spotkań, obiecał też, że
powiadomiony wcześniej, zaprosi uczestników pikniku
na spotkanie w przykościelnym ogródku.
Po
powrocie na teren OW SKALNIK część uczestników
wybrała się do lasu na grzyby, a pozostali
przygotowali ognisko i grilla. Podłączyliśmy także
sprzęt muzyczny, aby muzyka umilała nam ten piękny,
słoneczny dzień. Przyjechała pani redaktor z
tygodnika „Nowiny Jeleniogórskie”, która zebrała
materiał do informacji prasowej o naszym pikniku,
zadeklarowała też chęć napisania większego artykułu
przybliżającego czytelnikom działalność naszego
towarzyszenia.
Tak
przy piknikowym stole i na placach zabaw szybko mijał
nam drugi dzień spotkania
i nieuchronnie zbliżał się moment pożegnań
i wyjazdów. Z niekłamanym żalem zaczęli wyjeżdżać
z Borowic uczestnicy pikniku, zabierając ze sobą
wspaniałe wspomnienia, radość z możliwości wspólnego
spędzenia dwóch dni i deklarując obecność na
kolejnych stowarzyszeniowych imprezach, nie tylko w
Borowicach. Ostatnia grupa wyjechała po godzinie
16:00 i w tym momencie Ósmy piknik w Borowicach
przeszedł do historii.
powrót
Obchody
3 Światowego Dnia Zespołu Downa
Jelenia Góra, 30 marca 2008 r.
Kolejna impreza, w której sfinansowaniu dopomógł naszemu Stowarzyszeniu
Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób
Niepełnosprawnych odbyła się w dniu 30 marca 2008 r.
w godzinach 16:00 - 20:00 w Jeleniej Górze.
21 marca 2008 roku na całym świecie po raz trzeci rozpoczęły się obchody
Światowego Dnia Zespołu Downa, ustanowionego przez
ESDA w 2006 r. Po raz drugi w światowe obchody
włączyło się Jeleniogórskie Stowarzyszenie Rodzin i
Przyjaciół Dzieci z Zespołem Downa. Z uwagi na
przypadający w dniu 21 marca 2008 r. Wielki Piątek
imprezy związane z obchodami tego święta
przeniesiono na niedzielę, 30 marca. Na ten dzień w
sali widowiskowej Jeleniogórskiego Centrum Kultury
przy ul. Bankowej 28/30 zaplanowano występy
artystyczne połączone z aukcją na rzecz
Jeleniogórskiego Stowarzyszenia Rodzin i Przyjaciół
Dzieci z Zespołem Downa.
Program obchodów:
-
koncert Magdy Łazar z zespołem,
-
występ grupy teatralnej „IMPRESJA” z Zespołu Szkół
Specjalnych i Placówek
Opiekuńczych w Jeleniej Górze,
-
aukcja na rzecz Stowarzyszenia,
-
koncert duetu Anna Kosa i Marcin Sweklej
-
koncert zespołu Czerwony Tulipan.
Część artystyczna poprzedzona została informacją o obchodach Światowego
Dnia Zespołu Downa na świecie oraz o działalności
Jeleniogórskiego Stowarzyszenia Rodzin i Przyjaciół
Dzieci z Zespołem Downa, jego celach i misji. W tym
dniu w miejscu imprezy były także kolportowane
materiały przybliżające społeczeństwu istotę zespołu
Downa i działalność Jeleniogórskiego Stowarzyszenia
Rodzin i Przyjaciół Dzieci z Zespołem Downa. Wstęp
na koncerty był wolny, można było przy wejściu
wrzucić dobrowolny datek do oznakowanej skarbonki
(decyzja SO.5023-3/2008 Prezydenta Miasta Jelenia
Góra - zezwolenie na zbiórkę publiczną), zaproszeni
zostali goście - przedstawiciele władz miejskich i
podmiotów współpracujących z naszą organizacją,
przedsiębiorcy. Obchody objęte zostały patronatem
medialnym przez Muzyczne Radio Jelenia Góra oraz
tygodnik „Nowiny Jeleniogórskie”
Obchody rozpoczęły się o godz. 16:00 koncertem Magdy Łazar, młodej
artystki z Żar, która z towarzyszeniem zespołu
zaprezentowała program „Tak to tu” do tekstów ks.
Zygmunta Kowalczuka. Piękny koncert był niejako
tematyczną kontynuacją ubiegłorocznego programu
„Pieśń o Bogu ukrytym”, zaprezentowanego przez
warszawskiego artystę Marcina Stycznia w tej samej
sali . Następnie wystąpiła grupa teatralna IMPRESJA,
w skład której wchodzą dzieci z Zespołu Szkół
Specjalnych i Placówek Opiekuńczych w Jeleniej Górze
przy ul. Grottgera 1. Pięknie przygotowany program
taneczno - teatralny owacyjnie został przyjęty przez
liczną publiczność.
Po występie grupy IMPRESJA przystąpiliśmy do aukcji na rzecz
Stowarzyszenia. Aukcję prowadzili: Krzysztof Langer
z kabaretu PAKA i Janusz Wielocha - Prezes
Stowarzyszenia. Na aukcję wystawiono przedmioty
przekazane przez różne osoby. Były tam płyty z
autografami wykonawców takich, jak: Perfect, Raz Dwa
Trzy, Marcin Styczeń, „Czerwony Tulipan” oraz inni,
była piłka podpisana przez koszykarzy PGE Turów,
obraz Magdy Łazar, różne gadżety. Uzyskana z aukcji
kwota 1.177,00 PLN przeznaczona zostanie na
dofinansowanie wyjazdu grupy dzieci na turnus
rehabilitacyjny do Mrzeżyna.
Po krótkiej przerwie na scenie zaprezentowali się młodzi, jeleniogórscy
artyści Ania Kosa i Marcin Sweklej, członkowie
zespołu „W tym sęk”, wykonując kilka piosenek. po
nich przed nami stanął zespół „Czerwony Tulipan” z
Olsztyna, który porwał publiczność perfekcyjnym i
żywiołowym programem kabaretowo - muzycznym. Nie
obyło się bez paru bisów.
Koncerty rejestrowane były przez jeleniogórską telewizję DAMI oraz ekipę
programu 1 TVP. Informacja o koncertach ukazała się
wcześniej na łamach „Nowin Jeleniogórskich” oraz
Muzycznego Radia Jelenia Góra
Po koncertach w restauracji Arkadia miało miejsce spotkanie
przedstawicieli Stowarzyszenia i zaproszonych gości
z wykonawcami biorącymi udział w koncertach. W
uroczystej kolacji wzięło udział łącznie 30 osób.
Jeleniogórskie obchody 3 Światowego Dnia
Zespołu Downa dofinansowane zostały ze środków
Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób
Niepełnosprawnych oraz przez podmioty wspierające:
PPU PROINVAL S.A. z Jeleniej Góry i PPH KAM z
Nowogrodźca, przy logistycznym wsparciu
Jeleniogórskiego Centrum Kultury.
Korzyści społeczne z imprezy
Do mieszkańców Jeleniej Góry dotarła informacja o światowych obchodach
Dnia Zespołu Downa, prezentowane w miejscu imprezy
materiały informacyjno - edukacyjne przybliżały
istotę zespołu Downa jako wady genetycznej i zasady
szeroko pojętej integracji społecznej.
Grupa dzieci niepełnosprawnych uzyskała możliwość samorealizacji poprzez
przygotowywanie i zaprezentowanie programu
artystycznego przed szerszą publicznością.
Koncerty były atrakcyjnym wydarzeniem artystycznym, zauważalnym wśród
imprez towarzyszących obchodom 900-lecia Jeleniej
Góry.
Nawiązaliśmy szereg kontaktów i otrzymaliśmy deklaracje współpracy
różnych podmiotów lokalnych z naszą organizacją na
przyszłość.
Społeczność lokalna po raz kolejny dowiedziała się o istnieniu i
działalności Jeleniogórskiego Stowarzyszenia Rodzin
i Przyjaciół Dzieci z Zespołem Downa.
zobacz galerię
powrót
|